Blog > Komentarze do wpisu

Toskańskie zakupy...

W taki słoneczny dzień, nic tylko iść na zakupy toskańskimi uliczkami. Wrześniowe jeszcze gorące promyki dodawały energii i zachęcały do spacerów. Wystawy sklepików przyciągają niczym magnes i sprawiają, że ma się ochotę przystanąć.

Dla wielbicieli złota i wszelakiej biżuterii idealnie nadaje się słynny Most Złotników na rzece Arno we Florencji. Początkowo należał do rzeźników, garbarzy, by ostatecznie trafić w ręce jubilerów i złotników. Muszę przyznać, że zrobił na nas spore wrażenie. W pamięci pozostał jako most z domami. Przyjemnie było siedzieć na murku nieopodal, jeść bagietkę z pesto i obserwować toczące się na nim życie.

Najmilej wspominam kramiki, sklepy w San Gimignano – zwanym średniowiecznym Manhattanem. O samej mieścinie kiedy indziej. Wszak dziś jesteśmy na zakupach!

Kolorowe, proste, o wielu kształtach, długie, krótkie – mowa o makaronach. No tak przecież to Włochy, królestwo pasty. Na każdym kroku można zjeść danie, którego są podstawą. Na wiele sposobów, bez problemu znajdziemy coś dla siebie. Zapachy kuszą z różnych zakątków…

Inne wystawy, to tak zwane pamiątki, wszelakie pierdółki. Uwielbiam je oglądać. Z kupowaniem to już różnie. Tym razem podróżowaliśmy tylko z bagażem podręcznym. Na podziwianiu musiało się skończyć.

Nie mogło za braknąć Pinokia. Autor - Carlo Collodi pochodzi z Toskanii.

Piękna ceramika…

Z takich filiżanek chętnie napiłabym się herbaty…

Toskańskie pejzaże…

Szale, chusty, apaszki… Mam fioła na ich punkcie. Właściwie z każdego wyjazdu coś przywożę. Później długo przypominają mi o dobrych chwilach…

A na ochłodę, oczywiście lody! Wspaniałe, wyraziste, włoskie smaki. :) Najlepsze było to, iż sprzedawane porcje są bardzo duże. Właściwie prosząc o jedną gałkę, otrzymujemy jedną porcję lodów. Do nakładania bowiem służą specjalne łopatki :).

A co Wy najchętniej przywozicie z podróży?? :)

poniedziałek, 27 lutego 2012, gusiook
Tagi: Włochy
Komentarze
2012/02/27 14:24:58
Na takich zakupach to nawet ja się nie zanudzę ;)
Ja przywożę sobie w zależności od regionu rękodzieło, herbatę, czasem słodycze, no i kolejną wersję językową Małego Księcia, jeśli akurat nie mam jej jeszcze w swoim zbiorze.
Pozdrawiam Gusiook!
O.
-
2012/02/27 14:40:06
Obiezy_swiatko:) dokładnie. Ja tak na co dzień nie przepadam za zakupami... A tu ma się ochotę na przeglądanie towarów...
O tak, kulinarne pamiątki też lubię :).
Pozdrawiam serdecznie :)
-
2012/02/27 22:53:55
Po sklepach i targach kraj poznacie... Tylko tutaj można znaleźć prawdziwy klimat odwiedzanego miejsca- zapachy, smaki, kolory. Z podróży najczęściej przywożę kubki/ filiżanki, biżuterię (zwłaszcza bransoletki i kolczyki, potem brakuje okazji, by w nich chodzić :-p) oraz podobnie jak Ty apaszki, chusty i szale. Czasem jakiś ciuszek. I jakiś przysmak, który póżniej będzie przypominał mi o danym miejscu.

p.s. Wróciłam w Wawy cała i zdrowa. I choć pogoda średnio dopisała i zabrakło aparatu to na koniec kwietnia planuję powrót :-) Grunt to dobre towarzystwo.
-
2012/02/28 16:26:12
Veritka:) o widzisz o kubkach sama zapomniałam, też lubię sobie taki kupić. Poza tym jeszcze płócienne torby, uwielbiam je! :)

Gdy jest dobre towarzystwo pogoda nie straszna :). A jak polskibus się sprawdził? sama jestem ciekawa, bo jadę nim za miesiąc.

Dziś okropna szarówka, jak tu znów wyjść na dwór?!
-
2012/03/05 13:53:52
a pomyśleć, że półtora roku temu miałam już wszystko we Florencjii pobukowane i nie poleciałam, bo mi coś wypadło. kiedyś do Toskanii pojadę, ale wielkie miasta raczej ominę, choć wiadomo, że Florencję warto zobaczyć.
kiedyś zwoziłam przewodniki, albumy, kubki, oliwy, mydła, torebki i dziesiątki innych duperel. dziś wracam z jedną pocztówką i mi wystarcza:) z Maroka chcę tylko przywiezć przyprawy i kawę. resztę sobie daruję;)
-
2012/03/05 15:55:37
No cóż, czasem życie zmienia nasze plany. Ja raczej unikam wielkich miast. Choć akurat Florencję zawsze chciałam zobaczyć i nie zawiodłam się. Na prawdę jest to jeden wielki zabytek. Przyjemnie po prostu tam być, szwendać się uliczkami i przystawać na licznych placach.Każdy jest inny i ma swój klimat. Kuchnia włoska bardzo mi odpowiada, dlatego zapachy z knajpek ciągle nęciły. Poza tym pierwszy raz byłam w tak dużej galerii jak Uffizi. Ten wyjazd mocno mnie zaciekawił, że mam ochotę na jeszcze. Lubię uczucie niedosytu po podróży...

Bo z drugiej strony każdy przywożąc pamiątkę z danego miejsca, chce zachować jego cząstkę. A prawda jest tak, że najwięcej zostaje w głowie, a nie w przedmiotach. Wiadomo, że kuszą. Raczej wolę jakieś praktyczne rzeczy, które użyję (szal, filiżanka, przyprawy), niż ozdoby, które potem kurz zbierają.
-
Gość: una invitada, cpc1-sgyl7-0-0-cust1450.18-2.cable.virginmedia.com
2012/03/05 19:58:04
ja lubię czasami duże miasta, ale sama przyznasz, że zwiedzając tylko raz tak ogromną galerie na dłuższą metę niewiele się pamięta. trzeba by tam kilka razy wrócić. Florencja jest strasznie droga. każde muzeum płatne, a często jeden obiekt wymaga kilku biletów. to juz przesada, bo kultura powinna być dostępna dla ludzi. w Belgii wszystko minimum 10 euro, aż mi mdło się od cen robiło. a moje UK za darmochę:)
-
2012/03/05 22:23:55
Tak zdecydowanie raz nie wystarcza. Nie pamiętam większości obrazów, tylko kilka. Jednak cieszę się, że miałam kontakt z tak bogatą galerią. Nowe, inne doznanie. Trzeba tam iść najedzonym, by mieć siłę chodzić, hehe:)
Florencja kosztuje, słono. Lot i noclegi mieliśmy dość tanie, ale cała reszta już sporo. Jednak wspomnienia są bezcenne.
Bezpłatne muzea w UK są super opcją. :)
Online Casino
statystyka