sobota, 28 lutego 2009

Nic mi się nie chce, ogarnął mnie marazm. Trwa to mniej więcej od tygodnia i chce odejść. Zaczyna mnie to męczyć, nie wiem jak sobie radzić? Uczyć potwornie mi się nie chce. Totalna olewka, a w tygodniu znów koła. Chyba się do nich za bardzo przyzwyczaiłam? Nie robią na mnie już wrażenia... Jestem znudzona, rozbita... Za bardzo skupiam się na sobie. Do tego odbija się wszystko na Z., jednym słowem - ZOŁZA. A On pomimo to, stara się być dobry i wyrozumiały... Obiady, kolacje i ład w domu bierze na siebie. Dostarcza mi przyjemności na przykład pod postacią ulubionej gazety. Wstydzę się za siebie. Nie wiem jak mam z tym walczyć. A może przeczekać? Za dużo pytań...

Jutro jedziemy na narty, może górskie powietrze oczyści mój umysł i ciało.... ?

piątek, 20 lutego 2009

Tonę pod notatkami, książkami i skryptami. Tak, semestr się rozpoczął :/ Od razu dają nam do wiwatu... Czuję, że jeszcze z tydzień aklimatyzacji by się przydał. Na początek walka z organami i instrumentalną. Materiału mnóstwo do opanowania, a wydolność kojarzenia i przyswajania wiedzy słaba. Zupełnie się odzwyczaiłam... Tak łatwo przyzwyczaić się do przyjemności, ehhh.

Plan początkowo niezły okazał się taki jak zawsze. To znaczy, sporo okienek. Bywa kłopotliwe, dodatkowo męczy i zabiera czas, choćby na pracę.

Z pozytywnych aspektów nowego semestru jest w-f. Prowadzący zapowiada się obiecująco, zdaje sobie sprawę, że sportowców z nas nie zrobi. A odrobina ruchu i fizyczności dla naszego ciała jak najbardziej wskazana! Szczególnie gdy czas spędzamy przeważnie w książkach i plecy, kark bolą. Koniec przerwy, jeszcze kilka stron chapnę i do spania... Zzzz

23:22, gusiook
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 16 lutego 2009

Jak już pisałam, ostatanio zafascynowała mnie technika decoupage - przyjklejanie serwetek. Popełniłam dwie prace. wiadomo od profesjonalnych się różnią, ja ze swojego "dzieła" jestem zadowolona :)) Pierwsze było zwykłym przeźroczystym pudełkiem, natomiast drugie - drewniane, niepomalowane lusterko. Wyszło tak :

 

 
 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

***

niedziela, 15 lutego 2009
Od jakiegoś czasu między nami bardziej przyjacielsko niż uwodzicielsko... Zawsze coś. Studia. Praca. Zmęczenie. Jakiś czas można tolerować, lecz mam dość... Moje ciało domaga się miłości, nie tylko na poziomie dusz, fizyczność pilnie poszukiwana... Rozmowa z Z. właściwie nic nie wyjaśnia. Też nie wie co się dzieje. Wiadomo różne są okresy, ten jednak się już zbytnio przedłuża... Tęsknię niemiłosiernie za dotykiem, czułością, chwilami uniesienia... Usycham... Może takie chwile celibatu są potrzebne? Stan dla mnie nowy i niezrozumiały. Ciało chybo się zaczeło przyzwyczajać, niedobrze :( Wczoraj zaczeliśmy coś niecoś próbować zbliżyć się do siebie, czuję się jak na samym początku... Chyba nie pozostaje nic innego, jak próbować i starać się wnieść świeżość w naszą relację... Pytanie tylko jak??
sobota, 07 lutego 2009

Ostatni tydzień biegnie szybko, ciągłe wizyty u specjalistów. I dobrze i źle. Trzeba podjąć jakieś kroki, oczywiście najgorzej z zatokami. Pomimo staram się byc dzielna :))

By nie zapomnieć, że mam derie, wczoraj z Z. i moim bratem pojechaliśmy na narty do Pecu pod Sniezka w Czechach. Pogoda wymarzona - słońce i mnóstwo śniegu. Ludzi mało, więc się najeździliśmy :)) Natomiast jutro ruszam do Krakowa! Co prawda tylko na dwa, trzy dni, ale i tak się cieszę niezmiernie. Tym razem spontaniczny babski wypad z dziewczynami z grupy. zobaczymy jak bedzie... Dziś tyle, padam na ryjek.

22:37, gusiook
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 02 lutego 2009

Przede ną paruje kubek zielonej herbaty z trawą cytrynową, ostanie odkrycie - pycha orzeźwiająca! W tle radio "Trójka" i audycja z cylku przekraczamy granice, gdzie słuchacze mogą zajrzeć do francuskich uniwersytetów.... Przed chwilą nałożyłam pierwszą warstwę lakieru na moją pracę decu. Myślę, że dzis będzie juz gotowa. Dzień w przewadze przyjemny, spotkanie na deserze z K., jak takie słodkości mogą polepszyć nastrój ;)! Siedziałyśmy w małej francuskiej kawiarni z ukochaną muzyką w tymże języku.

Z mniej przyjemnychwizyta u gina i odebranie wyników badań, które niestety niezbyt dobre. Morfologia słabiutka :( W tym tygodniu mam czas na zdrowie, więc odwiedzam moich stałych specjalistów: endo-, laryn- i alergolog. Trochę sobie ostatnio odpuściłam... No cóż, wszystkiego nie ogarnę.

Przede mną leży nowe "Zwieciadło", także uciech ciąg dalszy :))

16:45, gusiook
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 01 lutego 2009

Sesja w tym roku przebiegła w miarę bezboleśnie. Zakończona przed czasem z niezłymi wynikami. Jestem zadowolona z siebie... Przede mną dwa tygodnie luzu i słodkiego odpoczynku! Czekałam na tę chwilę. Mój mózg nie jest w stanie przyjąć najmniejszej nowej info z chemii... Czas na przyjemności. Od jakiegoś czasu obserwuję w necie decoupage, polegający na przyklejaniu motywów serwetkowych, bądź papierowych na różne przedmioty. Mogą to być drewniane pudełka, lustra, butelki, doniczki... na co przyjdzie nam ochota. Efekt jest imponujący, pozornie zwykła rzecz zamienia się w arcydzieło - może trochę koloryzuję, ale prace są naprawdę piękne. Poza tym naszła mnie ochota na prac plastycznych, zupełne oderwanie, do tego co robie na co dzień. Dziś zaczynam drewniane lusterko, będzie miało motyw kawowy. Jak cos z tego wyjdzie wstawię zdjęcie.

14:53, gusiook
Link Komentarze (2) »
Online Casino
statystyka