niedziela, 30 listopada 2008

wczorajszy wieczor postanowilam spedzic inaczej niz wszystkie ostatnie. mianowicie towarzystwo podrecznikow chwilowo opuscilam i udalam sie na andrzejkowe spotkanie z dziewczynami z mojej grupy. salatka plus winko, to kompozycja, ktorej nam trzeba bylo:D bez lania wosku sie nie obylo! przypomnialy nam sie zabawy andrzejkowe w podstawowce...  typu "wyscig butow", przypinanie pinesek w serce, gdzie na odwrocie byly imiona plci przeciwnej. oj, dzialo sie kiedys, dzialo;) beztroskie lata... wracajac do terazniejszosci, z polanego wosku wyszedl mi, po grupowych konsultacjach, garbus, imbryczek herbaty i plastus:D ciekawa mieszanka, interpretacja jeszcze lepsza! potem nadszedl czas na losowanie wrozb ze sloja. czeka mnie ciekawa i burzliwa przyszlosc:p wiekszosc kreci si wokol farmacji, to znaczy goracy romans z kierownikiem katedry chemii organicznej, kariera naukowa, w miedzy czasie opalony blondyn tez sie pojawi. zywot zakonczenie tragicznie w wieku 25 lat, lecz z kosiarka wygrana na loterii :D smiechu bylo, co nie miara... winko sie skonczylo dosc szybko. pozytywnej energii troche nabralam.

dzis od samego rana dalej zaglebiam tajniki immunologii. jeszcze tylko szczepionki i strategie terpaii nowotworow i znow wybywam. tym razem na grzanca z K. przyjazni nie mozna zaniedbywac... pomimo wszystko! tyczasem wracam do przeciwcial i innych stworow, towarzyszy mi herbata i rozane kadzidelko...

16:33, gusiook
Link Komentarze (3) »
wtorek, 25 listopada 2008

naszlo mnie dzis na ogladanie zdjec z zimowych wypraw.. jak ja za nimi tesknie. postanowilismy spedzic tegorocznego sylwestra w gorach na nartach. jedziemy z Z. na Slowacje. niegdy tam nie bylismy... juz nie moge sie doczekac! poza tym tygodniowy wypad pozwoli naladowac namakumulatory, ktore juz sa mocno wyczerpane...

 

18:24, gusiook
Link Komentarze (3) »
sobota, 22 listopada 2008

moja ukochana zima pokazuje swe pierwsze kroki;) spole wiszace gdzieniezdzie, pruszacy sniezek i trzeszczacy krok przypominaja o niej. mozna oczywiscie narzekac, ze zimno, ale po co? powodow do marudzenia i tak jest za duzo. dla mnie zima jest oczyszczeniem i spokojem ducha po siapiacej jesieni, pelnej zlych nastrojow i deszczu. czlowiek lagodnieje wraz z pierwszym mrozem. zacisze domowe nabiera nowego blasku... zaszalalam dzis i zakupilam herbate z jablek, pomaranczy,cynamonu i odrobina przypraw korzennych. uwielbiam je wybierac w herbaciarni. ogladac i wachac zawartosc puszek... chemia analityczna, do ktorej zaraz powroce, staje sie przyjemniejsza:)) mam zamiar sie ostro zmobilizowac do pracy, by spedzic romantyczny wieczorek z Z. niedlugo bedziemy dla siebie tylko przyjaciolmi... kochankow na nowo budzimy... starajac sie, nie dac zmeczeniu... oj ciezko czasem...

Eva Cassidy w tle nastraja mnie pogonie...

 zdjecie zrobione podczas zeszlorocznej narciarskiej wyprawy do Pecu pod Sniezka...

18:19, gusiook
Link Komentarze (2) »
czwartek, 20 listopada 2008

zasypiam na stojaco,a moze na siedzaco? ogolnie padam na ryjek... moje dni sa od jakiegos czasu monotematyczne. co robie? ucze sie, a moze ucze sie? kolo za kolem pomalu mnie wykancza... dzis "jedynie" dwa z chemii fizycznej.tak bedzie do swiat, wtedy nastanie odrobina lenistwa. niedlugo zapomne co to znaczy. popijam sobie zielona herbatke na pobudzenie. dziala lepiej niz kawa;)

dosc marudzenia. zmykam na zajecia...

06:56, gusiook
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 10 listopada 2008

delektuje sie urokiem wolnych dni... sacze winko i szukam czegos , co by odpowiadalo aktualnemu stanu mojego ducha. dziwny humor mnie dopadl. sama nie wiem, co chce. czytac chwilowo nie, filmu ogladac chwilowo nie  i tak dalej... czasem dopada mnie taki stan. Z. odplynal w ksiazkowy swiat. zazwyczaj nie mozna mnie rowniez od niego odciagnac. no coz, nastroje... poza tym dosc nerwowo czekam na okres. niby nie ma pwowdow do zmartwienia,a jednak cos z tylu glowy sie klebi. musze przyznac przed soba, iz to nie pierwszy raz ciazowe schizy kraza w mojej swiadomosci... zawsze pozostawaly schizami.  naszczescie slowa Z. zawsze uspakajaja. urocze, cieple zapewnienia o "malych stopkach". jednak to jeszcze nie czas...

wczorajszy dzien spedzilismy z moimi rodzicami i siostra w okolicznych lasach i gorach. pogoda dopisala. spacer przebiegal w przyjemnej atmosferze. uwielbiam kontakt z moja rodzinka. przewaznie wesoly i pelny energii. :)) zdjec troche zrobilam, lecz lustrzanka analogowa - practica. stare czase dobrej fotografii, zmuszajcej do myslenia przed wykorzystaniem kolejnej klatki. pamietam jak chodzilam na kolo fotograficzne i sama wywolywalam zdjecia. emocje pojawiajacego sie obrazu- niezapomniane...

21:37, gusiook
Link Komentarze (4) »
piątek, 07 listopada 2008

od dzis do wotrku mam wolne!!! dlugo oczekiwane... wszystkie kola zdane, wiec moge troche poleniuchowac:D marzenie sie urzeczywistnilo. wczoraj liczylam, od poczatku pazdziernika mialam 8 kolokwiow. poki co wszystko zdane. trud nie poszedl na marne:a odpoczynek nalezy mi sie na przyslowiowa zupa.

wczoraj wieczorem widzialam sie K. nasze spotkanie przedluzylo sie do prawie 5 godzin... w koncu nie mialysmy od dawna kontaktu, co zwiazane oczywiscie z moimi studiami. dzis wieczorem imbirowe piwko z M. nadrabiam przyjacielskie relacje.... weekendzie trwaj!

15:19, gusiook
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 03 listopada 2008
To jest mój sen ten sen przeraża mnie
W pokoju bez ścian zamykam się
Nie ma nic nie ma mnie niby bezpiecznie
Ale wcale nie jest dobrze w moim śnie

To jest mój sen ten sen zawstydza mnie
Zachłanna i zła wciąż więcej chcę
Nie ma nic nie ma mnie niby cudownie
Ale wcale nie jest dobrze w moim śnie

Budzi mnie wiatr - wiatr niesie strach
Budzi mnie deszcz - deszcz tuli mnie
Budzi mnie blask gorących dni
Budzi mnie krzyk - czy wciąż się śni?

Nie ma nic nie ma mnie niby bezpiecznie
Ale wcale nie jest dobrze w moim... śnie

Budzi mnie wiatr - wiatr niesie strach
Budzi mnie deszcz - deszcz tuli mnie
Budzi mnie blask gorących dni
Budzi mnie krzyk - czy wciąż się śni?
jak pogodzic swoje priorytety w zyciu z ukochana osoba? co robic, kiedy czasem okazuje sie, ze one sie mijaja? ile mozna wymagac od siebie? ile mozna wymagac od Ukochanego? gdzie jest granica do dazenia bycia lepszym? :( gdzie sa odpowiedzi... ?


21:59, gusiook
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 02 listopada 2008

 (*)(*)(*)

w moim domu temat smierci  nigdy nie byl tematem tabu. od zawsze rodzice, dziadkowie podkreslali, iz to normalna kolej zycia... w koncu "zycie to smiertelna choroba, przenoszona droga plciowa" . mozna powiedziec, ze jestem oswojona z odchodzeniem najblizszych mi ludzi. oczywiscie nie oznacza to, iz nie cierpie, gdy ma to miejsce... do tego silne wiezi pokoleniowe, szczere i przyjemne. czas zaloby, jest bardzo wazny. nie mozna omijac zadnego z etapow. to swoiste dopelnienie zycia na ziemi. z drugiej strony zawsze staram sie myslec z radoscia na stracona osobe... cieszyc sie Jej, Jego obecnoscia dana mi w zyciu. czasem tak latwiej... do tego swiadomosc o lepszym swiecie bez cierpienia, chorob...

wczoraj jak co roku odbylo sie rodzinne spotkanie, by powspominac, wypic za tych co juz nie ma wsrod Nas. bardzo lubie te celebracje. atmofera zwykle pogodna i pelna spokoju. nie chcemy pozwolic na zapomnienie o najwazniejszych osobach. kazdy bez zadnych wymowek zjawia sie...

w tym wszystkim bardzo tesknie za moim Dziadkiem, ktory byl i jest  autorytetem pod kazdym wzgledem. wiem, ze nade mna czuwa i jest ze mnie dumny... czlowiek o wielkim sercu i madrosci. nauczyl mnie milosci do ksiazek, narciarstwa i zeglarstwa. pokazal, ze zycie moze byc piekne do ostatnich chwil. miedzy kolejnymi chemiami wyjezdzal, nigdy nie uzalal sie nad soba. dal swiadectwo prawdziwej milosci. Jego malzenstwo z Moja babcia bylo niesamowite. kochali sie do ostatnich dni... chcialabym byc i zyc jak Oni.  (*) (*) (*)

17:26, gusiook
Link Komentarze (2) »
Online Casino
statystyka