sobota, 27 grudnia 2008

Tym razem wra narciarskie przygotowania... Jak przyjemnie kompletowac caly ekwipunek. Od razu przenosze sie w kraine snieznych gor... Tak jak w lecie czekam na zagle, zima narty wzywaja. Kocham czuc predkosc, szusujac po stokach. Wrazenia niezapomniane. Kazdy kto raz sprobowal, wsiaka na dobre w biale szalenstwo. Tym razem zawitamy Slowackie krainy. Jeszcze tam nie bylismy. Jestem ciekawa i pelana ekscytacji jak bedzie. Podobnie, jak przed kazda podroza. Bedziemi szalec w skiparku Ruzomberok. Warunki narciarskie nie sa co prawda najlepsze, lecz i tak sie ciesze na wyjazd! Najwazniejsze, ze bedzie, gdzie poszusowac i spedzimy razem sylwestra. Wracamy z Z. w Nowym juz roku... Tymczasem wracam do pakowania.

Marze o takiej zimie, rok temu w sylwestra w Pecu pod Sniezka

 


 

20:12, gusiook
Link Komentarze (1) »
czwartek, 25 grudnia 2008

Wigilia co roku taka sama. Magiczna. Te same rytualy.... Tak dobrze nam znana.

Od rana kszatanina z Mama i Siostra w kuchni. Zazwyczaj sporo tego dnia jeszcze przygotowujemy. W calym domu unosi sie zapach kompotu z suszu i wywaru grzybowego do barszczu. W tle leca koledy w roznych wersjach- zazwyczaj pogodne. Tato z Bratem sprzataja nasze gniazdko i szykuja stol na wieczorna wieczerze. Co jakis czas slychac salwy smiechu z kuchni. Atmosfera radosci przepelnia wszystkich. Choc nie brakuje spiec, jak zwykle w rodzinie. Kolo 18 pojawiaja sie pierwsi goscie, robi sie gwarno. Wreszcie nadchodzi moment dzielenia sie oplatkiem. Naszczescie zyczenia plyna prosto z serca, bez sztucznych formulek. Na chwile mozemy pomyslec o drugim, bliskim nam czlowieku. Na pierwszy ogien idzie barszcz z uszkami, pozniej do akcji wkraczaja pierogi i karp w rozmaitej formie. Zaskakujace jak te potrawy smakuja w Wigilijny wieczor. Swoista rozkosz dla podniebienia i duszy! Po czym nadchodzi czas na " mycie rak" i oczywiscie wywietrzenia pokoju. Przez szeroko otworzone okno Aniolek bez trudu zostawia podarki pod choinka. Radosci co nie miara! Kazdy cos dostaje.... Wsrod ferworu i radosci rozpoczynamy koledowanie. Troszke falszujac jednoczymy sie we wspolnym spiewie. Kazdy jeszcze zlapie po kawalku sernika, choc brzuszki pelne. Niespodziewanie robi sie pozno, nikt nie zauwazyl,ze minely ponad cztery godziny Caly czas towarzyszy na rozmowa, najwazniejsza.

Za rok znow bedzie Wigilia...mam nadzieje,ze w tym samym gronie.

 

 
18:34, gusiook
Link Komentarze (2) »
wtorek, 23 grudnia 2008

Świateczna atmosfere poczulam w piatek popoludniu po zdanym egzaminie:)) oddalam sie przyjemnoscia i odpoczynkowi... oj, nawet nie wiedzielam, ze tak bardzo jest mi potrzebny. Z. zabral mnie na kolacje do naszej ulubionej meksykanskiej knajpki. przy grzanym winku delektowalismy sie blogoscia wolnego czasu...  z drugiej strony dalej wszystko bylo w biegu... trza nadrabiac towarzyskie zaleglosci i sielski czas z Z. tak wiele nerwow bylo miedzy nami ostanio. staral sie jak mogl wytrzymac ciagle zmiany nastrojow...

wczoraj nawiedzilismy Jego rodzicow. jak zwykle przyjeli mnie bardzo cieplo. jednak nie wyobrazam sobie swiat poza moim rodzinnym gniazdkiem.... dzis wrocilam. zaraz bede jechac do  domku....

 

 Wszystkim zycze przede wszystkim zyczliwosci, tolerancji dla siebie nawzajem i chwili spokoju.  By prezenty i swiateczna uczta nie przyslonila istoty Bozego Narodzenia!

 

 

 

18:34, gusiook
Link Komentarze (1) »
czwartek, 18 grudnia 2008

Dzień za dniem leci niepostrzeżenie... wciąż taki sam- immunologiczny. W piątek mam przedtermin egzaminu z immunologii klinicznej. Powiedzmy, że umiem ¾... nie jest źle, choć nawet interesuje mnie ta tematyka. Szkoda, że muszę to robić „na szybko".  Niesamowite, ile człowiek może. Fascynujące. Poza tym  świadomość, iż w naszym ciele codziennie powstaje około 1000 komórek nowotworowych, dzięki sprawnym odpowiedziom immunologicznym jesteśmy „ZDROWI". Szereg mechanizmów zabezpieczających... Pojawia się pytanie, na ile możemy ingerować w nasze ciało? Powstają coraz to nowsze leki immunomodulujące, gdzie jest granica tej modulacji? W końcu nie jesteśmy superkonstrukcją... Z drugiej strony na przykład rodzice chorego dziecka zrobią wszystko, by je uratować. Czekają na nowe specyfiki i odkrycia. Trudno się dziwić. Czuje, że mimo wszystko istnieje gdzieś granica poznania naszej fizjologii... Miejsce, z którego nie będziemy mogli się ruszyć.

 

***

Ze spraw bardziej przyjemnych wybieram się wieczorem na pieczenie pierników z M. Ciasto przygotowałyśmy już parę dni wcześniej :) poza tym postanowiłam zrobić w tym roku trochę prezentów ręcznie... pierniki również będą wchodziły w skład mojego pomysłu :)

16:58, gusiook
Link Komentarze (3) »
poniedziałek, 15 grudnia 2008
.immunizacja w toku.
.do odbioru .
19:09, gusiook
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 09 grudnia 2008

pachnaca kawusia i tabliczka czekolady na oslode zycia. uwielbiam sprawiac sobie drobne przyjemnosci... czy byloby zycie bez nich? dobra muzyka, kubek z parujacym napojem, cos na zab a czasem cos do poczytania... kiedys bylam prawdziwym molem ksiazkowym. teraz o to ciezko... za duzo musze sie uczyc i oczy chca odpoczac. choc pewnie swiateczna przerwa na nowo obudzi milosc do ksiazek...

wczorajsze kolo z preparatyki organicznej zdalam i to niezle, bo na 5:D az sie zdziwilam, wreszcie ktos docenil,ze rozumiem, a nie ucze sie na pamiec! niestey to rzadkosc na mojej uczelni. wielokrotnie mialam do czynienia z sytuacja, gdy mowili mi : "widac,ze Pani rozumie, ale nie jest to napisane tak jak w ksiazce" itp. wedlug mnie jest to pozbawione sensu... eh, walka z wiatrakami...

 ***

wczoraj zrobilam sobie jednodniowy "weekend" i odwiedzilam E. i jej malutka coreczke J. mala rosnie jak na drozdzach, biega juz po calym mieszkaniu. niesamowite obserwowac rozwoj malego czlowieka... nie o tym chcialam,E. wlasciwie sama wychowuje dziecko. wlasciwie, bo On calymi dniami siedzi w pracy... sam sobie taka wybral, mial mozliwosc na cos, co by go mniej absorbowalo... szczegolnie,ze J. byla planowanym dzieckiem. E. siedzac calymi dniami sama w domu zaczyna miec dosc. ilez mozna ogladac te same katy? te same czynnosci? zaczyna tracic radosc z macierzystwa... wszystko jest na Jej glowie. dlaczego jestesmy pokoleniem nieobecnych ojcow? jak ma sie wytworzyc wiez ojciec-dziecko? On probuje wynagrodzic swoja nieobecnosc prezentami, ale nie tedy przeciez droga... jakby uciekal przed rodzina, ktorej chcial. moge jedynie wspierac E., lecz to Jej zycie... jak patrzac na to, mozna spokojnie chciec dzieci??

12:02, gusiook
Link Komentarze (2) »
piątek, 05 grudnia 2008

cudnie jest, parujaca herbata cynamowowo-korzenna, zapas szuszonych moreli, a w tle leci Dido... wszystko pieknie, gdyby nie wielka, opasla ksiazka z chemii organicznej, ktora musze przyswoic w weekend... a moj mozg zwyczajnie sie buntuje! ilez mozna go obciazac? cztery kola z tego tygodnia do przodu i to calkiem niezle:)) jestem z siebie zadowolona,ale starczy! nie potrzeuje sprawdzac swojej wytrzymalosci... kiedys piatek byl dniem swietym, przeznaczonym na przyjemnosci, spotkania z przyjaciolmi, tance i hulanki...a teaz? nie pozostaje mi jednak nic innego jak zagrysc zeby i przetrwac do swiat... przede mna dwa spore kolokwia i egzamin z immunologii, nie ogarniam...

wczoraj z Z. pomimo wszystko wybylismy z domu wieczorem do mych znajomych z grupy. wieczorek filmowy udal sie. przede wszystkim zmiana sposobu spedzania wieczoru :) dziewczyny postaraly sie i zrobily Fondue czekoladowe - w skrocie owoce maczane w czekoladzie z likerem i mlekiem- pycha! swieczki i wino sprawily, iz nastroj byl wysmienity! fajnie sie spotkac poza murami uczelni...

18:23, gusiook
Link Komentarze (2) »
Online Casino
statystyka