środa, 23 grudnia 2009

Wesołych Świąt życzę zaglądającym tu do mnie. Wiem, że nie dla wszystkich będzie to piekny, magiczny czas... Mimo wszystko posyłam ciepłe uściski, by choć na chwilę ocieplić atmosferę... Dla nas to będą pierwsze małżeńskie święta:D Do tej pory spędzaliśmy je osobno... Ze względu na przeprowadzkę nie mieliśmy okazji na przygotowania. No cóż, wszsytkiego mieć nie można.  Zaraz po wyjeżdżamy w góry i już tam przywitamy Nowy rok. Liczę na odpoczynek, ostatnie miesiące dały nam w kość...

Do siego roku!

wtorek, 22 grudnia 2009

Świątecznej atmosfery jeszcze czujemy... a to za sprawą przeprowadzki. Co prawda nie do naszego mieszkanka, ale wynajmowane musimy opuścić. Pierwszą połowę stycznia jak dobrze pójdzie spędzimy u moich rodziców. Będzie trochę ciasno, ale w przyjemnej aurze będziemy oczekiwać właściwego lokum!

Kartony, worki, torby, walizki to widok pierwszoplanowy... Nie sądziłam, że mamy tyleee rzeczy. Koszmar! Robimy w tej chwili ostrą selekcję. Jak najwięcej wyrzucić, czy oddać. Zostawić tylko to, co naprawdę używamy. Ubrania, których nie noszę od dwóch i więcej, raczej nie będą mi już służyć. Wycinki z gazet sprzed paru miesięcy też mogą już iść w niepamięć. Notatki z liceum – nie wrócę do nich. Rachunki za telefon zagracają mi szufladę biurka. Okropne zbieractwo. Nie wiem skąd się bierze to chomikowanie? Nie wyrzucę, bo może się przyda. W ten sposób utonęliśmy by prędko.

Na nowym chcemy zacząć „przestrzenią”. Nie zagracać każdej wolnej powierzchni bibelotami. Tylko kurz by zbierały... Mamy spore, wnękowe szafy, które powinny pomieścić wszystko. Nie posiadamy jeszcze regałów na książki – parę kartonów trzeba będzie jakoś rozparcelować. Finanse nie pozwolą na początku na ich zakup. Myślałam o skrzynkach po owocach. Pomalowane mogły by schludnie wyglądać. Może macie jeszcze inny sposób?

 

poniedziałek, 14 grudnia 2009

Wąska siatka uliczek, stare kamienice, porozwieszane pranie między budynkami... Tak już będzie mi sie kojarzyć tamta starówka. Urzekła nas... Można było kluczyć i kluczyć i wciąż się nie wiedziało, gdzie się trafii... Czy za rogiem pojawi się znajoma kawiarenka, czy coś zupełnie innego?

No i te kawiarenki, których stoliki znajdowały się właścwie na ulicy... Aż prosiły się, by przysiąść, odpocząć przy filiżance kawy czy świeżym soku... W jednej z nich zdecydowaliśmy się przycupnąć. Trafiliśmy na typowo grecką, niekoniecznie zrobioną pod turystów. Przyjemnie było obserwować toczące się rozmowy, choć niewiele rozumieliśmy... I całe szczęście! Nie raz byliśmy"zapraszani" przez nachalnych kelnerów, okropieństwo...

 

***

wtorek, 08 grudnia 2009

Pewnego pochmurnego, acz ciepłego dnia wybraliśmy się do Kerkiry. Stolica wyspy mieści się zaledwie 30 km od naszej miejscowości. Jednak podróż autobusem zabrała nam ponad godzinę! Wszystko to za sprawą krętych, wąskich i ogólnie w kiepskim stanie dróg. Choć jak wiadomo Grecy zbytnio nie przejmują się przepisami drogowymi. Mieliśmy czasem duszę na ramieniu.... Zza okna rozpościerał się piękny widok... Nie mieliśmy konkretnego planu na zwiedzanie, miał to być raczej spacer. Autobusy kursują tak, że mieliśmy ok. 5 godzin na szwędanie się.

Uderzająca była ogromna ilość skuterów i samochodów w całym mieście. Nie byłoby to, aż tak dotkliwe, gdyby nie fakt, iż nikt nie zwracał uwagi, na to czy jest zielone czy czerwone światło! Po prostu przejechanie przez skrzyżowanie polegało na trąbieniu. Hałas niesamowity. Pod koniec wizyty mieliśmy dość i cieszyliśmy się na powrót do naszej wioski.

Jednak piękna starówka pozwoliła zachować dobre wrażenie. Wąskie uliczki, kamienne chodniki, palmy w środku miasta, wysokie budynki z okiennicami bardzo nam sie podobały...

Większość kamienic, choć nie wszystkie, była dość zaniedbana. Widać, że dawno nie remontowane, nie odnawiane. Nadawało im to jednak uroku. Szczególnie gdy balkony tonęły w zieleninach.

Dzisiejszy ratusz przypomina czasy weneckie. Kiedyś pełnił funkcję lozy magnackiej. Wybudowany został w XVII wieku, z przeznaczeniem na kasyno oficerskie floty weneckiej, ale w tamtym czasie służył jako miejsce spotkań arystokracji...

Agios Spirydonas jest ponoć najpopularniejszą cerkwią na Korfu. Powstała w XVI wieku, jako jednonawowa bazylika. Ładna jest dzwonnica z zegarem, znów przypomina styl wenecki.

Wszechobecne zielone, czy jasożółte okiennice raczej nie są typowo greckie. Jak wiadomo ten kraj kojarzy się właśnie z białymi domami z niebieskimi okiennicami. Ta wyspa pod tym kątem jest odmienna. Z tego co się dowiedziałam , ze względu na wpływy włoskie. Bowiem była ona pod panowaniem m.in. Wenecji.

***

wtorek, 01 grudnia 2009

... dla ucha

 

Online Casino
statystyka