piątek, 28 marca 2008

strasznie ciesze, dostalam 5 z kola z mikrobow:)) tymbardziej,ze zasluzylam na nia- przysiadlam... czesto niestety bywa, iz pomimo naszej wiedzy niewiedzy jestesmy oceniamy cholernie niesprawiedliwie. kiedys babeczka powiedziala mi, po mej 1,5 godz odpowiedzi, ze ona widzi moja wiedze, ale mam jeszcze nastepny termin i nie moze mi byc za latwo... w ten sposob mnie ulala. no coz takie uroki studiowania... cale szczescie,ze pozytywne aspekty przewazaja. mam tu na mysli oczywsicie towarzyskie;D

tymczasem weekend sie zaczyna i bedzie mozna zlapac troche oddechu!

15:19, gusiook
Link Komentarze (1) »
czwartek, 27 marca 2008

i po feriach swiatecznych. od przyszlego tygodnia znow kolokwia i inne przyjemnosci studiowania. jestem juz dzis po zajeciach. angielski jak zawsze cholernie nudny, 3/4 po polsku:/ nic mi to nie daje,a musze rano jakos sie dotoczyc...ze mnie straszny spioch,wiec wstanie o swicie-koszmar! niby ucze sie tego jezyka od x lat,ale nie czuje sie pewnie... system w szkolach nie odpowiada mi, nudne wykonywanie koljenych polecen z podrecznika, blee. dobrze,ze na wakacje szykuje sie wyjazd z przyjaciolka na wyspy brytyjskie. przede wszsytkim chemy podszkolic jezyk, pozwiedzac i przy okazji troche popracowac. takie 3 w 1;)

 

 poza tym za oknem zima, lecz ocieplam sie reportazem Kapuscinskiego "Heban" z Afryki.... ocieplam oczywscie w sensie panujacego tam klimatu,nie rzeczywistoscia, ktora jest zatrwazajaca.... ksiazka napisana bardzo przystepnym jezykiem. wrecz ja chlone przemierzajac dluga droge na zajecia...

z drugiej strony powrot zimy jest dla mnie bardzo korzystny, zachamowal pylenie

wszelkiego zielstwa. przynajmniej nie mam dokuczliwych objawow alergii, z ktora sie zmagam. niestey na skutek wczesnego rozpoczecia pylenia w tym roku polipy w zatokach znow odrosly:/ poki co nie bede ich usowac... trza sie troche przemeczyc....

13:23, gusiook
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 25 marca 2008

wyjazd boski, niesamowity, fenomenalny... brak trafnego okreslenia! snieg wprost wymarzony do jazdy:) mieciutko, bez lodu i kamieni. poszarzowac mozna;) uwielbiam czuc wiatr we wlosach wraz z predkoscia pokonywania tras... widoki tak piekne,ze az kiczowate:p nawdychana powietrza, nazachwycana okolica mam energie na nadchodzace dni moze tygodnie... teraz wiem, tego mi trza bylo! zawsze jak trafie na lono przyrody odzywam, staje sie pogodniejsza i przychylniej nastawiona do wszsytkiego... eh, rozmazylam sie...

 

19:14, gusiook
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 23 marca 2008

choc nie ma u mnie w rodzinie juz religijnosci lubie swieta. paradoks,wiem. kolejna okazja do bycia razem, bez pospiechu, troche bardziej zyczliwie dla siebie nawzajem. czas na podzielenie sie troskami, smutkami, radosciami. w codziennym pedzie nie ma na to czasu. wszyscy tylko szybko, szybko... jest sfera duchowo-rodzinna, nie ma natomiast duchowo-koscielnej. troche nad tym ubolewam... z drugiej strony nic na sile. wiare trzeba poczuc z wlasnej glebi, byc moze przyjdzie na to czas. bez rodziny nie wyobrazam sobie zycia,wiec kazde swieta sa dla mnie radoscia.

 

w dziecinstwie, gdy ciezko chorowalam, miesiace w szpitalu, idywidualne nauczanie w domu, brak swobodnego kontaktu z rowiesnikami tylko rodzina byla ze mna do konca, na tzw dore i zle. niezaleznie od mojego stanu emocjonalnego i fizycznego. ze znajomymi bylo roznie. poza przyjaciolka, ktora nie oceniala, nie byla w stanie zrozumiec sytuacji,ale dawala mi namiastkenormalnosci.stad moze bierze sie moja szczegolna dbalosc o kontakty z bliskimi... swieta sa swietna okazja ku temu! jutro wszyscy raze  jedziemy na narty w gory, ostani akcent zimy. nie moge sie doczekac!:))
19:06, gusiook
Link Komentarze (4) »
sobota, 22 marca 2008

swieta przygotowane. ciasta. miesa. salatki. meczacy dzien, choc fajnie zajac sie tak prozaicznymi czynnosciami jak krojenie duszenie, mieszanie. :)))  

Wesolych! 

19:22, gusiook
Link Komentarze (5) »
piątek, 21 marca 2008

na nowo probujemy budowac nasza relacje... stara sie, dalam Mu na to szanse. tym razem ja wycofalam sie troszke do cienia. potrzebuje takiego wyciszenia. musze byc pewna,ze jest tak jak mowi. ze to prawdziwe, na cale zycie,a nie z przyzwyczajenia. wierze Mu, lecz teraz po tym wszsytkim potrzebuje jakiejs namacalnej pewnosci. boje sie. to dlatego. dochodzimy do siebie na nowo. w ramach codziennej rozrywki zakupilismy sobie scrable, swietna i wciagajaca gra! ;) wiecej czasu na wspolne rozmowy. to jest to czego nam potrzeba. 

mielismy zbyt duzo obowiazkow. mozna sie pogubic. Ja studia dzienne + dorywcza praca,On studia zaoczne + ciezka ,acz tworcza praca. wieczorem padnieci na leb na szyje zasypialismy przytulenii. a gdzie mijesce na cos wiecej? cielesnego? mentalnego? z tego rodza sie problemy... pracujemy nad tym...

 

22:08, gusiook
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 13 marca 2008

dawno tu nie goscilam. problemy z netem. niby wszedzie dostep a jednak.... najwazniejsze,ze juz jest:) fryz zmieniony i kolor wlosia tez:D nie oczekiwalam takiego biegu zdazen. zawsze jakas niezdecydowana jestem. pod wplywem swietnego fryzjera mozna sobie humorek poprawic. zaraz przychodzi do mnie chlopak na korki z matmy, zwane korepetycjami. w ten sposob dorabiam do studenckiego budrzetu. calkiem taka forma pracy mi sie podoba. dobrze platna. dowartosciuje, tlumacze to z czego jestem dobra. gdyby nie meczaca alergia dzien bylby swietny. no coz zawsze znajdzie sie jakies ale...

 

17:18, gusiook
Link Dodaj komentarz »
piątek, 07 marca 2008

czas na poprawiacz humoru

zakupy

fryzjer

tak jakos chmurny dzien

by nie szukac glupich mysli

12:22, gusiook
Link Dodaj komentarz »

to moj pierwszy blog... zawsze swoje mysli chowalam do zeszytu z misiem na okladce... postanowilam cos zmienic. czy wyjdzie mi to na plus, nie wiem...

10:47, gusiook
Link Dodaj komentarz »
Online Casino
statystyka