czwartek, 24 kwietnia 2008

dobre samopoczucie odchodzi w niepamiec. alergia skutecznie mnie dominuje. zatoki, oczy,pomalu oskrzela. dobrze,ze mam baterie lekow, ktore choc na chwile przynosza ukojenie. coz taki zywot alergika...

poza tym wielkimi krokami zbliza sie wyjazd. juz jutro o tej porze bedziemy w trakcie goraczkowych ostanich przygotowan i mazury witajcie! :)) jedyna moja motywacja do zrobienia czegokolwiek. wczoraj bylismy jeszcze na imprezie- spotkaniu przedwyjazdowym. wszsytkim sie udzielil bujany, wietrzny klimacik...

jutro kolo z mikrobow. nie czuje sie z nimi najlepiej... poradze sobie jakos:)

21:44, gusiook
Link Komentarze (3) »
wtorek, 22 kwietnia 2008
 czekam na piatek. poznym wieczorem wsiadziemy do pociagu i po 10 godzinach dotrzemy do naszej ukochanej krainy jezior... na lonie natury czuje sie cudownie. dookola nas tylko woda, jachty, sznty i wieczorne prcentowe spotkanka:p o ile pogoda pozwoli to przy ognisku. na sama mysl o tym wszsytkim mam wiecej energii. ciekawa jestem ludzi, ktorzy z nami beda. niestety M z G nie bedzie:( moze innym razem sie uda... trzeba lapac kazda chwile z zycia. nastepnej okazji moze juz nie byc. zamieszczone zdjecia pochodza z letniej wyprawy na mazurskie jeziora. niezapomniane 10 dni. przed nami pakowanie. oczywscie na ostania chwile;) Z. musi jeszcze zakupic plecak. przyjemne sa przygotowania. najwiekszy problemem staje sie zabranie lub roznych rzeczy. uwielbiam takie oderwanie od rzeczywistosci... przede mna w piatek kolo z mikrobow. po drodze mnostwo roboty, zatem czas szybko mi zleci... 
10:37, gusiook
Link Komentarze (2) »
niedziela, 20 kwietnia 2008

znow szalony tydzien, weekend. nie ma czasu sie podrapac. zaraz wychodze na korki. gdy juz wroce po poludniu czeka mnie nauka na zalke z psychologii. jestem juz troszke przemeczona. brak mi energii. nie byloby tak zle, gdyby nie bolace zatoki. niestety pylenie rozpoczete pelna para. czlowiek odrazu traci witalnosc. czuje sie rozdrazniona i zmeczona:/

pozytywne aspekty mojego zycia rowniez sie znajda;) pomagaja funkcjonowac przy zdrowych i pogodniejszych zmyslach. miedzy Nami dalej utrzymuje sie tendencja zwyzkowa;) co raz bardziej utwierdzam sie w slusznosci mojego wyboru odnosnie wyjazdu, tzn woz albo przewoz. bedzie swietnie lub nic. w koncu nie oczekuje od zycia posrednikow, jedynie glebokie odczuwanie i wzajemne szczescie. w milosci nie chce sie juz rozdrabniac. potrzebuje zaufania... jak przez to przejdziemy zwycieska reka, powinno byc dobrze.

choruje na kolor fiolkowy. mam ogromna ochote zakupic sobie cos do odzienia w odcieniu. jeszcze nic ciekawego nie znalazlam. mile poszukiwania przede mna:D

 

 

09:44, gusiook
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 17 kwietnia 2008

 

wczoraj wreszcie zakupilam bilet do Szkocji:)) za dlugo sie wachalam. teraz juz wiem wszsytko. nie moge posiwecac moich marze dla nikogo... unieszczesliwie tylko w ten sposb. jak sie zachowuje osoba niespelniona?! bedzie, co bedzie... mysle, ze to rodzaj sprawdzianu dla Nas. ufam, ze nie zawiedziemy siebie nawzajem... jesli mam mnie zranic, oszukac, zdradzic, zrobi to predzej czy pozniej. moj paniczny niemalze strach w niczym nie pomoze. tymczasem nie moge sie doczekac wyjazdu z K. ekscytuje mnie lot samolotem. nigdy nie doswiadczalam tego. jednakze czasu jeszcze sporo. przede mna wyjazd na mazury (juz za tydzen!:D) oraz sesyja... wrazen nie zabraknie! 

dzis przenikliwie zimno, brr... nie moglam wyjsc z domu i oczywsicie sie spoznilam na zajecia. ostanio weszlo mi w krew:/  poza tym na dworze pyli i nie cierpie chodzic wciaz zaplakana i zakatarzona. astma tez cos zaczela o sobie przypominac.  zaczynam swiszczec..  a przede wszsytkim uwielbiam spac i kokosic sie w lozeczku!z takich roznych powodow wyjscie z domowych pieleszy przewaznie opozniam.  

14:03, gusiook
Link Komentarze (5) »
niedziela, 13 kwietnia 2008
 
urocza niedziela.
tylko tyle. az tyle.
 
***
 
zbieram sie w sobie do rozmowy ZJ. moze urodziny to dobra okazja? chcialabym by byl to dla Niego wyjatkowy dzien. juz dzis zaczelismy. taka wigilia urodzin;) od jutra nowy ped tygodnia, wiec dzis, by ze spokojem w sercu i na duszy... oraz z namietnoscia cial... 
21:50, gusiook
Link Komentarze (1) »
piątek, 11 kwietnia 2008

wreszcie wyspana, z nowa energia:)) jakos przezylam ostatnie dni. jestem z siebie zadowolona! wczoraj usilowalam dwa razy napisac notke. ciagle ja tracilam,wiec zaniechalam. korki mam dopiero na 15, zatem ranek tylko dla mnie. ZJ w pracy. zobaczymy sie dopiero wieczorem. miedzy nami coraz lepiej:) na nowo odnajdujemy siebie nawzajem... trudna droga za nami... jeszcze trudniejsza pewno przed nami... do pewnych rzeczy dochodzi sie z czasem. trzeba dojrzec, zdytansowac sie. na dzien dzisiejszy wiem, ze to Ten jedyny. z drugiej strony o tym, czy rzeczywiscie tak jest dowiem sie na koncu mojego lub naszego zycia. zawsze moze sie zdarzyc cos nieoczekiwanego. zarowno dobrego jak i zlego. okres wielkiej fascynacji mamy niestety za soba. podchodzimy inaczej do zwiazku. aczkolwiek czasem sa takie dni, kiedy czuje sie jak zakochana nastolatka-wariatka. uskrzydla. dodaje sil. uwielbiam motyle w brzuchu na Jego widok i na sama mysl. ostanio znow coraz czesciej... staram sie zyc tu i teraz. nie wybiegam juz w przyszlosc. Carpe diem!

***

przeczytalam bardzo ciekawa dyskusje w marcowym 'zwierciadle' na temat wolnego czasu. padaly slowa, ktore wg mnie trafiaja w sedno problemu: Czas wolny to czas tylko dla mnie. To moze byc 10 minut, ale swiadomie przeznaczone dla siebie. Regeneruje i daje pozucie osadzenia. Mogę np. lezec do gory brzuchem i nic nie robic. Czas wolny to moja wolnosc. nic dodac, nic ujac.

11:11, gusiook
Link Komentarze (3) »
środa, 09 kwietnia 2008

nie jest tak zle jak myslalam. ciesze sie ,ze moje obawy byly na wyrost. jestem juz niezle zmeczona, a to srodek tygodnia. zawsze moglo byc gorzej. powtarzam t sobie- od razu lepiej! do tego pozytywna i ciepla muzyka Evy Cassidy. pomimo wszsytko humorek dopisuje. miedzy nami wreszcie zaczyna sie ukladac, tak na dobre. kryzys chyba odchodzi w dal, narazie mowie to szeptem... dobrze mi. nie chce,by znow zostal zaburzony. nie wiem czy mialabym jeszcze sile na walke o Nas...

kolo z mikrobow poszlo dobrze. 10 stron napisalam sie. zobaczymy co wyjdzie. grunt,ze jestem z siebie zadowolona!

lozeczko zaczyna do mnie przemawiac. nie puste...  

21:05, gusiook
Link Komentarze (1) »
niedziela, 06 kwietnia 2008

od piatku zaczynajac zyje w nieustannym pospiechu. sama sobie jestem winna. nabralam jak zwylke za duzo na me kruche barki. z drugiej strony lubie taki stan- intensywne pomykanie przez swiat i ludzi;) ale marzy mi sie inny rodzaj predkosci zycia, troche bardziej kulturalny. mam na mysli dobry film, teatr, czy przeczytanie zakupionych ksiazek. one wciaz musza uzbroic sie w cierpliwosc, co czwartku conajmniej, chlip chlip... teraz tylko nauka i korkowanie zwane korepetycjami. podoba mi sie ten sposob zarabiania, tworczo i efekty szybko widac. na dluzsza mete zaczynam sie dusic takim zyciem. jednakze kasa jest potrzebna, wiec... jeszcze troche wytrzymaj Mala!

juz z dwudziesty raz slucham piosenki Evy Cassidy "True colors" i umieram z zachwytu... energetyzuje mnie jej delikatny i dzwieczny glos same ochy i achy.... dobrze,ze chwilowo jestem sama w domu, hihi

paciorki, gronki i inne stworki wymagaja jeszcze poglebienia plus antybiotyki, wiec nauka wieczorna mnie nie ominie. zapas chipsow jest, zatem do dziela! 

20:28, gusiook
Link Komentarze (2) »
piątek, 04 kwietnia 2008

jak ja uwielbiam te moje wahania natrojow;/ albo niebo, albo sam dol... oszalec mozna z samym soba, a co dopiero inni. odczuwam potrzebe pobycia samotnie, troche sie zdystansowac. jakos smutno mi na duszy. a caly weekend zawalony korkami. wlasciwie sie ciesze, poreperuje budzet, ale brak mi energii zyciowej a w poniedzialek jeszcze kolo z mikrobow. tak, tak w narzekaniu jestem dobra;)  wczoraj wieczorem troche z ZJ sie popsprzeczalismy. wychodzi na wierzch moja niepewnosc, chwieljnosc. jak tylko zwraca sie ku innym mysle,iz mnie przestal uwielbiac. chore to, wiem. czasem lapie dziwne fazochy. nie moge przeciez zamknac Go w klatce, szczegolnie,ze sama nie znosze osaczenia i "trzymania sie kurczowo za raczki". coz, kobitki czasem tak maja i juz!

 

tymczasem musze sie zmusic do nauczenia paciorkow, pozniej bede bardziej zmeczona. jednak kusza 

mysli typu, jeszcze mam czas, nie badz nadgorliwa itp., bom leser tworczy z natury!

 

gdzie sloneczkowo?! 

13:21, gusiook
Link Dodaj komentarz »
środa, 02 kwietnia 2008

to stwierdzenie jak mantre co rzo kazdy powtarza w roznych sytuacjach. staje sie to dobijajace. wlasciwie mowi, ze nie ma czasu zyc. zazwyczaj powodem jest praca, praca.... a gdzie zycie towarzyskie? duchowe? ksiazkowe? wydaje mi sie, iz bardzo latwo mozna popasc w taki schemat odkladania wszytkiego na pozniej. tylko,ze tego poznije, moze najzwyczajniej w swiecie zabraknac. czas biegnie nieublagalnie, do przodu. nic nie cofniemy... taka refleksja dopadla ,mnie po wczorajszym wieczorze z Nim. przez prace, nauke nie mamy czesto sily na przytulanki, smiechawki i inne ludzkie czynnosci pozwalajace zyc "pelna geba". nie mozna brac za duzo na siebie. najwyzej bedzie mniej kasy, a wiecej w sercu i na duszy!

 

nie wchodzic do empikow i mijesc podobnych, kupilam trzy ksiazki, a w domu leza jeszcze dwie nie przeczytane, Tokarczuk wola mnie z polkiu:) . jak widze i czuje pelne regaly ksiegarniane nie moge sie opanowac. takie moje zakupowe szalenstwo, pomimo braku zasobnego portwela. biblioteki jakos w ostatnim czasie mniej odwiedzam, nie wiedziec czemu.

14:25, gusiook
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2
Online Casino
statystyka