czwartek, 30 kwietnia 2009
Lubię czasem kupić sobie kwiatki, takie małe bukieciki najczęściej od starszych pań. Tym razem wybór padł na bukiecik konwalii. Ich zapach kojarzy mi się z dzieciństwem a ściślej z Komunią Św. Każda dziewczynka miała takowy, ja dostałam od mamy. Chyba będę pamiętać to do końca życia, do dziś wywołuje mocne wspomnienia błogiego okresu... Ostanio mi go dotkliwie brakuje. Wpadłam znów w pęd zycia, nie wiem gdzie przystanek? Z Z. totalnie nie mamy czasu dla siebie, paraca, nauka i tak w kółko. Teraz czekam na Niego i licze na namiętny wieczorek, starczy mi już przyjacielskich przytulanek ( na inne zwyczajnie nie siły)... No cóż w życiu i w związku jak w sinusoidzie, teraz dopadło nas minimum... Niech maksimum szybko nadejdzie! Może woń konwalii to przyspieszy;)?
środa, 29 kwietnia 2009
 
Zaraz lecę na kolejne kolokwium tego tygodnia. Jestem pod dużym wrażeniem filmu "Vichy Christina Barcelona" przede wszystkim pod względem muzycznym. Zresztą sami posłuchajcie... Oderwałam się na chwilę od kieraciku w jaki wpadłam, nauki będzie dużo chyba już do sesji... 
sobota, 25 kwietnia 2009

Weekend zapowiada się pełen relaksu, nauki minimum, jedna godzina korepetycji i chata wolna;) Z. oczywiscie na zajęciach. A ja? Udam się na targ, trza wreszcie jakiś obiad zjeść. W tygodniu często brakuje na to czasu... Dziś mam nawet kulinarną wenę. Skończę kwietniowe "Zwierciadło" i po prostu będę w domu.

Moja bazylia z ziołowego ogrodu pięknie rośnie! Lubię przypatrywać się zmianiom jakie zachodzą. Udało się wychodować od nasion - mam nadzieję, że niebawem będę mogła ją schrupać.  :)) Doniczki ceramiczne ozdobiłam techniką decu. Jestem zadowolona z efektu. Fajnie stworzyć coś od początku, moje nowe hobby daje mi duże ukojenie i oderwanie od chemii. Myślę, że każdy potrzebuje czegoś tylko dla siebie. Swojego małego terytorium dla higieny duszy.

 

 

 


 

wtorek, 21 kwietnia 2009

Dziś udało mi się zakończyć pracownię z chemii organicznej, wreszcie koniec smrodów!!!! Nie raz już pisałam jak źle wpływa na mnie (zresztą nie tylko) ta laborka. Gdzieś z miesiąc temu wylało mi się na rękę oleum - zrobiła się zaledwie mała kropka. Dziś całą dłoń mam w bąblach:/ Kiedyś dziewczynie stłukła się kolbka z eterem - kaszel wszystkich studentów niósł się na ulicę. Jak dobrze mieć to z głowy. Fartuch z nowego, białego zamienił się w dziurawą szmatę o różnych kolorach;) Analizy, syntezy zakończyłam dwa miesiące wcześniej. Początkowo wydawało się to zupełnie niemożliwe, a jednak:) Mnóstwo czasu traci się na czekaniu na sprzęt, odczynniki, prowadzących... Dlatego tym bardziej jestem zadowolona.

O 15 mam egzamin z historii farmacji -teraz chwilka relaksu. Mam mieszane uczucia - mnóstwo nazwisk, dat i miejsc. Sam przedmiot niezwykle ciekawy i zajmujący. Niesamowite są dzieje medycyny i farmacji. Tak wiele substancji i sposobów leczenia znano już w starozytności. Jednak często na kilka wieków zapominano o nich. Ciekawa była opieka lekarska w starozytnych Chinach. Bogatsze domy miały swojego lekarza, płaciły im dopóki byli zdrowi. Gdy któryś z domowników zachorował medyk niedostawał pensji. Daltego mieli bardzo dobrze rozwiniętą profilaktykę. Zobaczymy jak mi pójdzie?

piątek, 10 kwietnia 2009

Udało nam się całą familią wybyć na święta w góry, do Stronia Śląskiego w kotlinie Kłodzkiej. Już nie raz pisałam jak tu niesamowicie odpoczywam. Brak typowego górskiego kurortu jeszcze to umacnia. Nie jestem fanką spędów ludzkich.  Robi się tu już wiosennie, drzewa dopiero co wypuściły pąki, pierwsze gorące promyki słońca dodają energii!

Dziś pojechaliśmy do Lądka Zdrój, mała mieścina uzdrowiskowa. Jak cały rejon nieprzeludniona turystami ze specyficznym klimatem. Uraczyliśmy się wodą ze źródełka, szczerze mówiąc ta z siarkowodorem paskudna! Sama pijalnia przepiękna. Odrestaurowana z gustem, bez większego przepychu. Siedząc w parku zdrojowym odpoczywa się niesamowicie, spokój jakby unosił się w powietrzu. Tato zabrał nas na lody do maleńkiej kawiarni przy muszli koncertowej i Kinoteatru. Przy sąsiednich stolikach kuracjusze, obok chyba nawet tlił się jakiś romans sanatoryjny? Po nasyceniu ciała udaliśmy się na górę Trojak. Trasa spokojna, aczkolwiek dość długa - 1,5 godziny szybkiego marszu wśód świerkowego lasu. Na szczycie cudny punt widokowy, na który trza się wspiąć po skale. Pogoda dopisała, więc moglismy zobaczyć cała panoramę kotliny... Nieopodal kilka ciekawych skał, po których wspinali się zapaleńcy. Zawsze z dozą podziwu i strachu obserwuję takich ludzi. Sama mam lęk wysokości i słabe ręce. Aczkolwiek popatrzyć można.

Teraz czekam na Z., dojedzie z moim bratem. To będą nasze pierwsze wspólnie spędzone święta. Ciekawe jak będzie? Przed nami całkiem intensywne dni - narty (jeszcze na Czarnej Górze są jęzory śniegu, zakończymy sezon zimowy), jaskinia niedźwiedzia w Kletnie i okolizne góry. Sporo tego, jednak najbardziej odpoczywam poza miastem. Nie wiem jak to się dzieje, ale zawsze dostaję kopa energii:))

Odwiedzającym moje miejsce w sieci życzę radosnych, rodzinnych świąt Wielkanocnych i odpoczynku od codziennego kieraciku...

piątek, 03 kwietnia 2009
Postanowiłam zwolnić, nie pedzić już tak jak szalona. Mam dużo godzin korepetycji w tygodniu, zbyt dużo. Owszem pieniądze z tego są, lecz nic za wszelką cenę... Nie mam za wiele czasu dla siebie, chodzę zmęczona i rozdrażniona. Przyczynia się do tego alergia. Zrezygnowałam dziś z dwójki dzieci, szkoda mi, pomagałam im w lekcjach trzeci rok.. ale mieszkają bardzo daleko ode mnie, ponad godzina jazdy. Zawsze miałam przez to rozwaloną sobote i ograniczony piątek. Selekcja naturalna, przede wszystkim muszę zadbać o siebie! Nikt tego za mnie nie zrobi...
czwartek, 02 kwietnia 2009

Chciałam wcześniej napisać, że super, że wiosna już pokazała swe piękne oblicze! jak jestem zadowolona i szczęśliwa.. Wszystko pięknie gdyby, no właśnie gdyby nie alergia. Oj nie lubią się z moimi zatokami:( Dają mi popalić. Dzis odwiedziłam swojego laryngologa, nie wygładają za ciekawie:( Potężny obrzęk i przerost małżowin z polipami, to dlatego budzę się zmęczona i niewyspana. Źle oddycham w pozycji leżącej, zmienia się ciśnienie i objawy się nasilają. Kilkakrotnie już takie zmiany miałam usuwane. Odczulam się, więc miałam nadzieję, że to wszystko się uspokoi... Jestem dziś trochę podłamana, zawiedziona... Wezmę się w garść, lecz chwilowo mam zwyczajnie dość.

Zasiana bazylia i majeranek pięknie wykiełkowali, co cieszy moje oko;) Już nie mogę się doczekać, kiedy urosną na tyle, by je schrupać z warzywami:))

Online Casino
statystyka