poniedziałek, 26 kwietnia 2010

Greckie wspomnienie wakacji to przede wszystkim brak pośpiechu, leniwie płynący czas... Grecy, którzy nigdzie się nie śpieszą i zawsze mają chwilę na gazetę, pogawędkę, obserwacje otoczenia...


Po ciężkiej pracy trzeba odpocząć, prawda? :)To lokalna poczta, krzesełka czekają na interesantów czy pracowników.

Praca na roli męczy, zatem fotel na środku uprawy jest w sam raz! ;)

W upalne dni ukojenie znjadziemy pod drzewem oliwnym...

...czy na pięknej plaży, znanej głównie miejscowym...

...pragnienie ugasimy na wiklinowych kanapach pod parasolem przy zimnej frrape!

Chciałoby się tam wrócić, by leniwie delektować się dniem, piękną przyrodą i słońcem! Byle do wakacji wytrzymać...

 

środa, 14 kwietnia 2010

"Cień wiatru" czytałam pięć lat temu, niewiele z niego już pamiętam. Mam na myśli historię, czy treść. Pamiętam za to, iż ujęła mnie Barcelona w książce Zafona. Czułam, że mogę się poruszać zakamarkami tego nieznanego dla mnie miasta... Przemykać wąskimi uliczkami, odwiedzać puby, kawiarnie. Uwielbiam, gdy w książkach jest mi dane czuć dane miejsce! Gdy z każdej strony wdziera sie jego obraz do mojej wyobraźni. Jest to świetny sposób na podróżowanie tzw. kanapowe.

Po "Grę anioła" sięgnęłam ze względu na ciekawość. Książka o której "głośno" na blogach. Na szczęście nie naczytałam się za dużo recenzji. To może być zgubne. Nie żałuję czasu spędzonego przy tej lekturze, znów przeniosłam się w światek dawnej Barcelony. To jej największa zaleta. Na kolejnych kartach książki poznajemy historię dziennikarza Davida, który marzy o byciu pisarzem. Wpada on w wir tajemniczych zdarzeń. Do końca trudno było się domyślić, jak potoczą się losy głównego bohatera...Pojawia się ponownie lubiana przeze mnie księgarnia Sempere. Miłości, romansu, a i zbrodni nie brakuje. Główna oś toczy się wokół tajemniczego zlecenia na książkę... Akcja jest dynamiczna, co lubię. Nie podobało mi się ostateczne zakończenie, jak dla mnie za bardzo pokręcone. O tym juz musi się przekonać każdy sam...

sobota, 10 kwietnia 2010

Tak pomyślałam przez moment po usłyszeniu wiadomości w radiu.... Ranek zapowiadał się przyjemnie, rozmościłam się z książką, mauyka w tle, a tu.... Szok. Szok.Szok. Niedowierzanie. Ścisk w gardle.  I nie ma zupełnie znaczenia, że często nie zgadzałam się z tym prezydentem. To byli LUDZIE, OJCOWIE, MATKI, CÓRKI, SYNOWIE, ŻONY, MĘŻOWIE... Dla wielu osoób w tym momencie coś się skończyło. Nie oragarniam świata...

piątek, 02 kwietnia 2010

...liczby książek tych wypożyczonych i kupionych. Ostatni natłok zajęć spowodował, że nie miałam sił i chęci na czytanie. Wyrwane codzienności chwile w autobusie, czy przed snem to mało, by ogarnąć to wszystko.

Pierwszy stosik to książki pożyczone w bibliotece za sprawą recenzji blogowych, głównie Chiary i Judytty. Czytając pozytywne opinie zarezerwowałam i grzecznie czekałam na swoją kolej. Zaskakująco szybko mogłam je odebrać w pobliskiej filii. Obecnie jestem w trakcie czytania „Gry anioła” Zafona i „Tysiąc dni w Wenecji” Marleny de Blasi. Książki zupełnie różne od siebie. Inny typ prozy, nastrój i miejsce. W obie jestem wciągnięta i mam nadzieję, że teraz znajdę czas, by je dokończyć. Tak na spokojnie. By sięgnąć po kolejne. Będę musiała je oddać, a kolejka jest spora. Szkoda byłoby przegapić i znów czekać.


Drugi stosik to pozycje zakupione w Matrasie, o czym pisałam tu. „Ostatnie historie” Tokarczuk znam, lecz czytałam pożyczone. To moja ulubiona polska pisarka. Mam większość jej powieści, zapragnęłam i tej. Miło będzie do niej wrócić. Z tyłu trafny opis: Trzy kobiety, babka, córka i wnuczka, spotykają na swojej drodze śmierć. Stają przed koniecznością spojrzenia na swoje życie od nowa. Każda z nich szuka dla siebie właściwego miejsca. Choć są przedstawicielkami różnych pokoleń tej samej rodziny, ich światy nie przystają do siebie. Ostatnie historie to współczesna saga, w której na oczach bohaterów przemija ich świat. Z kolei Sapkowski to ukłon w stronę Z., który od pewnego czasu lubuje się w fantastyce. Wiedźmina już zna, ale jak twierdzi warto do niego wracać. I ja mam chęć do niego zajrzeć. To do tej pory obszar literatury dla mnie nieznany. „Prowincja” B. Kosmowskiej zaintrygowała mnie opisem na okładce: Bohaterka Hanna, rezygnując z pracy w sławnym piśmie, odkrywa nie tylko własne, uśpione dotychczas możliwości, lecz także dokonuje wielu pozytywnych zmian w społecznym otoczeniu. Tę powieść można uznać za współczesną baśń, w której Hanna jest dobrą wróżką. Niestety nastały teraz takie czasy, że tylko w baśniach możemy znaleźć ukojenie.. Zapowiada się ciekawie. „Kwietny pył” szwajcarskiej pisarki J. Zoe porusza trudny temat relacji z rodzicami po rozwodzie, poszukiwania więzi i ciepła. Zaintrygowała mnie też okładka.


Ostatni zawiera łupy z allegro. Książki wylicytowane za grosze. Lubię co jakiś czas urządzać takie polowanie. Myślę, że lektura mnie nie rozczaruje. Jak już się do niej wreszcie dobiorę, hehe.

Święta to też dobry czas na przyjemności, na które nie miało się lub ograniczone możliwości w trakcie codziennego życia. Dla mnie jest to czytanie. Jest to także czas dla rodziny, by w spokoju i radości pobyć ze sobą. Tego Wam życzę, Wesołych Świąt!

Online Casino
statystyka