czwartek, 28 kwietnia 2011

Bez mrugnięcia okiem

O Osamie Bin Ladenie wrzał cały świat. Nie ma osoby na naszym globie, która by o nim nie słyszała. Niewątpliwie ten człowiek wzbudza wiele kontrowersji. Trzeba pamiętać o tym, iż nie był sam. Jak wyglądała jego rodzina? Przywódca pilnie strzegł danych na temat swoich najbliższych. Powstało wiele niepotwierdzonych informacji o charakterze bardziej plotek, niż rzetelnych faktów. Kim byli ludzie, którzy mu towarzyszyli? Co kierowało bojownikami, by włączyć się do ekstremistycznej organizacji Al-Kaida?

Sam tytuł nasuwa nam przypuszczenia, co znajdziemy w środku. Jest to pierwsza książka, w której o terroryście dowiadujemy się od najbliższych. Przede wszystkim jest to opowieść Nadżwy – głównej żony i Omara- czwartego syna o ich życiu rodzinnym. Jak zaznacza Jean Sasson we wstępie „Nadżwa Ganem Bin Laden zna tylko człowieka. Zachód zna tylko terrorystę”. Podczas czytania należy o tym pamiętać. Kobiety nie są dopuszczane właściwie do żadnych informacji, które bezpośrednio nie tyczą się życia domowego. Nawet w tych sprawach nie mają za wiele do powiedzenia. O wszystkim i wszystkich decydują mężczyźni. Przytłaczające, szczególnie dla mnie, osoby nie znającej tamtejszej kultury...

Mogłoby się wydawać, że postanowienie o jej małżeństwie ze starszym kuzynem, nie należało do niej. To pierwsza i na długi czas ostatnia samodzielna decyzja Nadżwy. Ona szczerze go kochała... Tak, tak również bardzo się zdziwiłam. Nigdy się nie sprzeciwiała, cierpliwie egzystowała według zasady purdah (kobiety żyją w odosobnieniu, muszą zakrywać się przed obcymi mężczyznami). Na pewno pomogła jej w tym wiara, dzięki islamowi dzielnie znosiła niedogodności losu. Kilka razy całą rodziną się przeprowadzali do innych krajów. Jak wiadomo, nie miała w tej kwestii nic do powiedzenia. Od nowa musiała wić nowe gniazdo, niestety w co raz to gorszych warunkach. Osama zaczął znaczne sumy przeznaczać na rozwój Al-Kaidy. Poza tym twierdził, iż nie potrzebują wygód takich jak elektryczność, pralka, lodówka. Dzięki jej opowieści dowiadujemy jak toczy się życie arabskich kobiet, dzieci. Przedstawiła również następne żony swojego męża, z którymi się zaprzyjaźniła.

Omar, kolejny narrator wraz z wiekiem dowiaduje się co raz więcej o organizacji swojego ojca. Jasno możemy odczuć, iż od początku był jej przeciwny. Płynące zło, nie stanowiło dla niego oparcia. Pragnął jedynie normalnego dzieciństwa, beztroskiego obcowania z przyrodą i rówieśnikami. Przedstawia nam swoje rodzeństwo, wpływ fanatyzmu Osamy na ich rozwój, psychikę... W jego relacji czuć głęboki żal. Z drugiej strony widać, iż bardzo mu na początku brakowało uwagi ojca. Jak każde dziecko garnął się do rodziców. O mamie zawsze wyrażał się z miłością, szacunkiem.

Dobrym rozwiązaniem zamieszczonym w książce Jean Sasson są mapki kolejnych państw, gdzie przeprowadzała się rodzina Osamy Bin Ladena. Do tego autorka zamieszcza krótką notkę geopolityczną. Jak dla mnie super pomysł, dzięki temu możemy się więcej dowiedzieć o ustroju tych miejsc. Jednocześnie nie są przeładowane informacjami, zaledwie kilka zdań. Ponadto na końcu powieści mamy trzy aneksy, które zawierają chronologię wydarzeń z życia Osamy, działań Al-Kaidy oraz przedstawienie jego rodziny, która do małej nie należy. W każdej chwili możemy tam zajrzeć i ułożyć sobie w głowie kto jest kim.

Książkę „Musiałam odejść” polecam z czystym sumieniem. Na pewno nie był to dla mnie stracony czas. Mamy szansę na poznanie rodziny Bin Ladenów od podszewki. Wiele razy będziemy się dziwić i otwierać oczy szeroko ze zdumienia. Jak mogło dojść do tych wydarzeń? Jak ci ludzie mogli funkcjonować w tak ciężkich warunkach? Z innej strony, warto sięgnąć po tę pozycję ze względu na doskonały obraz życia arabskich kobiet. Jeśli kogoś interesuje ten temat, z pewnością nie zawiedzie się.

Jean Sasson, Musiałam Odejść Wspomnienia Żony i Syna Osamy Bin Ladena, Kraków, Wydawnictwo Znak 2011

Recenzja opublikowana na kobieta20.pl

sobota, 16 kwietnia 2011

Moja ostatnia nieobecność blogowa wynika z przeładowania zadań do wykonania tzw. „na wczoraj”. Piętrzące się obowiązki pochłaniają mnie niesamowicie. Czasem Was podczytuję, ale na tyle tylko starcza mi energii. Wolny czas spędzam jak najdalej od komputera. Nie mam go za dużo, więc musi być dobrze wykorzystany. Nie wpadłam tu jednak, by narzekać. O to nie trudno, hehe ;). Poza tym w niczym mi to nie pomoże.

Lista książek do przeczytania stale rośnie. Na Waszych blogach wciąż i wciąż odkrywam nowe tytuły, do których chciałabym dotrzeć. Uwielbiam te poszukiwania, które często kończą się sukcesem. Tylko co z tego, jak potem o nich zapominam. Postanowiłam wreszcie to zmienić. Lepiej późno, niż wcale:)). Dodałam nową zakładkę – do przeczytania. Będę tam umieszczać interesujące mnie pozycje. Oby nic już mi nie umknęło!

A Wy w jaki sposób rozwiązujecie ten problem? Lista książek wartych przeczytania stale rośnie, jak się w tym nie pogubić i jak trafiać na te perełki?:))

Online Casino
statystyka