piątek, 30 maja 2008
dzien za dniem, ociezale brne do przodu z pozyskiwana wiedza... jestem dobrej mysli, choc czasem moja mysl przewodnia "nie zdaze!" dominuje moj umysl, co dziala na mnie destrukcyjnie. wywoluje panike. naszczescie jest Z., ktory stara sie mnie rozluznic i rozbawic. ma na mnie kojacy wplyw... staram sie odnajdywac pozytywne i piekne aspekty nauki mikrobiologii. Znalazlam wspaniale zdjecia Aspergillusa i Penicillinum pochodzace zapewne z obrazu mikroskopu skaningowego, badz elektronowego. Prezetuja sie naprawde okazale, choc w pewnych warunkach doprowadzaja do powaznych schorzen. Staram sie tworzyc skojarzenia, ogladac rysunki, zdjecia- na dluzej zapamietam nowe informacje.    
 
http://images.google.pl/imgres?imgurl=http://129.215.156.68/Images/Asexual%2520structures%2520of%2520Aspergillus%2520niger.jpg&imgrefurl=http://129.215.156.68/Images/asexual.htm&h=508&w=500&sz=64&hl=pl&start=1&um=1&tbnid=d54S50AuZf9BqM:&tbnh=131&tbnw=129&prev=/images%3Fq%3Daspergillus%26ndsp%3D20%26um%3D1%26hl%3Dpl%26client%3Dfirefox-a%26rls%3Dorg.mozilla:pl:official%26hs%3DlYL%26sa%3DN
  http://129.215.156.68/Images/asexual.htm
 
http://www.hobb.org/index.php?option=com_content&task=view&id=967&Itemid=159
http://www.hobb.org/index.php?option=com_content&task=view&id=967&Itemid=159  
 

 Miedzy nami panuje aktualnie wyz emocjonalny. Jest dobrze. Dzieki temu jako tako daje sobie rade ze stresem... Czasem przylapuje sie na tym, iz szukam zaczepki, by nie bylo za milo;) I jak tu dogodzic?! Trudne chwile pozwalaja nam przezcyc wspomnienia z wyjazdow- naszych pasji. wywolalam troche (100:D) zdjec- zupelnie inaczej oglada sie je trzymajac w reku, niz na kompie. przypominaja o tym, iz warto sie teraz meczyc- pracowac, uczyc- aby pozniej ponownie oddac sie bezgranicznie przyjemnosci... dlatego nie wyobrazam sobie zwiazkow, w ktorych ludzie nie maja wspolnych zainteresowan, laczy ich tylko codziennosc, mogaca doprowadzic do kresu ich relacji...

wieczorem spotkanie z K. babskie ploteczki przy piwku rowniez umozliwia mi relaks;))

11:56, gusiook
Link Komentarze (4) »
poniedziałek, 26 maja 2008

dzis kolejny dzien pod znakiem nauki o miescie mikrobow:p jeszcze jakos daje rade, mam spora motywacje, zatem staram sie mocno! jedynie przeraza mnie ogrom wiedzy, ktory na mnie wciaz czycha... przed kazym wiekszym egzaminem mam takie mysli, moze i tym razem bedzie podobnie, czyli dobrze? by umilic sobie trudy, postanowilam zrobic ciacho. z racji nadwyzki bialego sera zrobialam sernik na zimno z galaretka:)) dopiero rano do sprobowania, a do zobaczenia juz;)

 

wczoraj poznym wieczorem poszlismy z Z. na basen rozprostowac kosci i rozciagnac miesnie. oboje po calym dniu wysilku intelektualnego, wyczerpani psychicznie. wyjscie okazalo sie strzalem w dziesiatke! na basenie moza przy okzaji korzystac z jakuzi z biczami wodnymi. masaz zatezalych miesni dopelnil wspanialy relaks... az ma sie energie na dalsze kucie.

23:28, gusiook
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 25 maja 2008

caly dzien jestem sama w domu... lubie takie chwile. Z. od rana do<a mce_thref= wieczora na uczelni. dzieki temu dajemy stesknic sie za soba. a ja ucze sie... przynajmniej dzielnie probuje. nawet jakos idzie, nie jest najgorzej... coroz dogadzam sobie smakolykami w postaci czekolady i hektolitrow najrozniejszej herbaty- zaczynajac od czarnej z cytryna, konczac na zielonej lisciastej. swoja droga znalazlam ciekawy przepis na wlasnoreczna zielona- mrozona herbate z nutka cytryny. chyba niedlugo zrealizuje ten przepis.

w miedzyczasie umowilam sie z rodzicami w pizzeri. spotkanie przebieglo w bardzo pogodnejatmosferze. troche brakuje mi kontaktu z moja rodzina. za bardzo teraz czas stoi nam na drodze... chociaz staramy sie wyluskac choc kilka chwil  na rozmowe... znow sie nasluchalam, kiedy zapisze sie wreszcie do laryngologa, ewidentnie cos mi rosnie w zatoce... skutecznie o tym zapominam. niekoniecznie mam to ochote. musze jednak zalatwic sprawe przed wyjazdem do Szkocji. juz sie budze zmeczona i calyt dzien jestem senna. tam nie wiadomo jakby bylo. koniec pisania, trza zalatwic sprawe i juz!

gorąca herbata

17:15, gusiook
Link Komentarze (3) »
sobota, 24 maja 2008

ostatnie dni uplywaja mi z milej atmosferze. srodowa pizza z bratem i Z. bardzo udana. nagadani, usmiani. wspominalismy jak zwykle rozne wojaze. do tego pizza meksykanska... w czwartek, odziwo bez korepetycji, udalismy sie w rodzinne strony Z. bardzo lubie tam jezdzic. urok malego miasteczka pozwala odpoczac od wielkomiejskiego zgielku. uwielbiam wybrac sie na targ, takiego klimatu nie zastapia supermarkety... wieczorny grill rowniez przebiegl w wybornej atmosferze. wszyscy Jego znajomi nie mieszkaja juz w rodzinnej miejscowosci. porozjezdzani po metropoliach. kazdy mial ciekawa opowiesc w zanadrzu. odpoczelismy psychicznie...

od dzis zaczelam intensywne przygotowania do egzaminu z mikrobiologii... ulubione pozycje ksiazkowe z bolem odstawiam na bok! ( i tak juz mocno ograniczone:( ) niestety nauka nie idzie mi tak szybko, jakbym tego chciala... musze wpasc w wir przyswajania wiedzy. za duzo czasu przelatuje mi miedzy palcami, tu kawka, herbatka, co rusz glodna itp. do tego znow dzis dopadl mnie 'czepialski' nastroj. naszczescie juz mija... z drugiej strony cos pozytywnego, Z. zaskoczyl mnie pysznym obiadkiem: schab w sobie cebulowym z pyszna salatka- mnostwo, roznych warzyw! troche przytulanek na koniec dnia powinno zapewnic zdrowy, gleboki sen...

21:46, gusiook
Link Komentarze (2) »
środa, 21 maja 2008
nie moge wchodzic do ksiegarni, gdy finanse sa na wyczerpaniu. jak tylko wytropie moja kolejna ksiazkowa "ofiare" nie moge sie oprzec i kupuje. tym razem cel padl na wspaniala ksiazke Wieslawa Kota. jako,ze niewiele wiem o czasach PRLu, zapragnelam poszerzyc swoje horyzonty. po wstrzasajacym obrazie Polski Ludowej w filmie "300 mil do nieba", mam ochote poznac jej jasniejsza strone. autor w ciekawy i zabawny sposob przedstawia jak ludzie radzili sobie z problemami typu brak miesa, rozrywek itp. przytoczone anegdoty oddaja obraz tamtych czasow. czesto sie lapie, iz malo wiem na temat swojego kraju. pomimo braku ogolnego zainteresowania  historia odczuwam ostatnio silna potrzebe zaznajomienia sie z nimi. zobaczymy, czy to nie tylko slomiany zapal?
 
poza tym ostatnio mam gorsze dni. placze bez powodu. czepiam sie nie wiadomo o co... nawet nie potrafie okreslic, co mi nie pasuje:( paranoja. jestem juz po okresie, wiec nie sprawa hormonow... Z. stara sie jak moze. poszedl dzis do pracy pozniej, by mnie poprzytulac... dzis mam luzniejszy dzien. odpoczynek pomoze? wieczorem wybieramy sie z moim bratem na Pizze urodzinowa. zapewne bedzie wesolo:) tymczasem wracam do nauki...
10:37, gusiook
Link Komentarze (4) »
poniedziałek, 19 maja 2008

niedziela byla naprawde urocza. z samego rana wybralismy z Z. i moja familia do lasu, jakies 20 km od miasta. po krotkim czasie zaczelo padac. nie przejelismy sie tym zbytnio. kazdy zopatrzony w parasol dalej dobrze sie bawil. ognisko rozpalone wczesniej, wszystkich rozgrzewalo. uwielbiam obserwowac plomien i zarki co roz sie pojawiajace pod palacym sie drzewem. rozmowom, zartom, spiewom nie bylo konca. wszyscy mieli wyjatkowo dobry nastroj. kiedy wybralismy sie na spacer, delektowalam sie zapachem deszczowego lasu, wybuchajaca, swieza zielenia...pomimo basenu w butach;) moje akumulatory na nowo zostaly doladowane.

po powrocie z Z. urzadzilismy sobie maly turniej scrable. zabawa wyborna! uzupelnilismy braki prasowe, a wieczor spedzilismy przy niesamowitym i zarazem przerazajacym filmie "300 mil do niebia". zrobil na nas ogromne wrazenie... muzyka idealnie oddawala atmosfere... ryczalam jak bobr. "Film 300 mil do nieba jest dramatem społeczno-politycznym osadzony w Polsce w ponurym okresie stanu wojennego. Akcja filmu 300 mil do nieba rozgrywa się w Polsce Ludowej w 1985 roku. Dwóch chłopaków postanawia uciec za granicę, do Szwecji, przyczepionych pod samochodem ciężarowym. Rodzina żyje w bardzo ciężkich warunkach. Ojciec, nauczyciel historii, z uwag politycznych jest wyrzucony z pracy. Dwóch chłopaków chce przedostać się do Szwecji, aby wspomóc rodziców i trafić do lepszego świata. Chociaż rzadko prawdopodobne, ucieczka się udaje i przedostają się do Danii (początkowo nie zorientowani, w jakim kraju się znajdują i czy "to aby na pewno kapitalizm"). W Danii trafiają do obozu dla uchodźców. Polskie władze za wszelką cenę chcą ściągnąć chłopaków do Polski, na co władze duńskie się zgadzają. Jednak całą sprawą zainteresowała się polska dziennikarka, która wyemigrowała z Polski. Dzięki dziennikarce dwóch chłopaków uzyskuje azyl. Na końcu w rozmowie przez telefon, targany przeciwstawnymi uczuciami ojciec, decyduje się na to by kazać chłopakom nie wracać do Polski, tylko pozostać na emigracji." -http://pl.wikipedia.org/wiki/300_mil_do_nieba

09:44, gusiook
Link Dodaj komentarz »
sobota, 17 maja 2008

do poniedzialku mentalnie mam wolne. fizycznie tez. bez pracy. bez nauki. tego mi trzeba... nieprzeczytane "wyborcze" leza i kwicza. na ksiazki nie mam sily i weny. za duzo fachowej literatury. starczy. mozgowina musi odpoczac... w ostatnich mnostwo sie dzialo, poytywy i ciezka praca. o nieprzyjemnych rzeczach nie bede rozprawiac tym razem;) przede wszystkim juwenalia,a w mojej wersji medykalia. kazda uczelnia robi swoja weresje np. ekonomiczna-ekonomalia itp. mielismy cos ala hawana party z plaza wlacznie. klimacik sie zrobil niesamowity. wychasalismy sie za wszsytkie czasy na parkiecie. dawno juz nigdzie nie tanczylam...

odwiedzil mnie dzis przyjaciel- K. relaksujace spotaknie o wszystkim i o niczym. na spokojnie. w dobrej atmosferze. odpoczynek po ostanim imprezowym zgielku. jak zawsze nie zauwazylam, kiedy minely trzy godziny.


co prawda padam na pyszczek, ale lozeczko juz delikatnie mnie zaprasza... niedlugo odplyne w marzenia senne. Z. dzis u rodzinki. mam chwile samotnosci. brakuje tylko dnia spedzonego w pizamie i szlafroku i z wielgachnym kubkiem herbaty. jutro tego nie zrealizuje. szykuje sie piknik urodzinowy mojej mlodszej siostry. cala familia wybieramy sie do lasu. czesto w wyjazdowy sposob swietujemy rozniste okazje. duzo lepsze niz nasiadowka przy stole...

tymczasem otulina nocy wzywa mnie do siebie, dobranoc.

23:13, gusiook
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 15 maja 2008
sezon truskawkowy oglaszam otwarty. wczoraj udalo mi sie dorwac do pyszniutkich, drobnych krajowych truskawek. smak i zapach nie dorowna niczemu... pomimo uczulenia wcinam je caly okres, kiedy sa. nie potrafie odmowic sobie takiej przyjemnosci. wczoraj Z. mnie zaskoczyl. na biorku zastalam roze i "Zwierciadlo". sprawil mi ogromna przyjemnosc. wie jak zadbac o moja psychiczna kondycje... na nowo obudzil sie w nas zar, jak na poczatku zwiazku. utwierdza mnie w teorii o sinusoidzie zycia. zblizamy sie do wyzyn naszej relacji...
dzis wieczorem lecimy na koncert szantowy, gdzie bedzie gral nasz ulubiony zespol "orkiestra samanta". spotkamy sie tam ekipa mazurowa. znow na chwile znajdziemy sie na szlakach wielkich jezior, zabuja pewno tez;)
09:18, gusiook
Link Komentarze (3) »
środa, 14 maja 2008
chyba zaczynam przywykac do intensywnego zycia... coraz lepiej radze sobie ze zmeczeniem. poza tym dbam o higiene snu i ciala. w tym drugim dopomaga mi Z. podczas namietnych porankow... dodaje mi skrzydel i jestem w stanie fruwac caly dzien. bardzo sie stara a ja pomalu wracam do normalnosci bez ciaglych scen niepokoju i strachu... co nie oznacza, ze nie mam takowych napadow, jednakze rzadziej. popijajac zielona-lisciasta herbatke zbieram sie do wyjscia. znow dlugi dzien, lecz z doladowaniem energetycznym... :)) teraz walcze o przedtermin, chce miec troche czasu przed wyjazdem do Szkocji. ucze sie intensywnie, w piatek kolo z mikrobow i dobrze by bylo dostac 5;)
08:42, gusiook
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 11 maja 2008

przesadzilam w tym tygodniu. zaraz po przyjezdzie wpadlam w wir zajec: praca, nauka... troche energii zdobytej na mazurach ulecialo... chodze wiecznie niewyspana, kreci mi sie w glowie. juz nawet mialam  moja schize ciazowa;) chociaz kto wie... dalej czuje sie srednio. z drugiej strony budze sie ok. 6 rano z zawalonym nosem i oczami, co jest spowodowane alergia. zatem mam prawo zdychac przez reszte dnia... niestety nie zapowiada lzejszy tydzien. budzet trza nadrobic. poszalelismy na wyjezdzie. oczywscie nie zaluje:)) w domu moge oszczedzac, ale nie na wakacjach.

dzis przedpoludnie spedzone w gronie najblizszej rodziny. brakowalo mi juz tego... fajnie bylo ich wszystkich zobaczyc. znow te same historie. ma swoj specyficzny klimat. przyjemnie poczuc, jak sa ze mnie dumni. brakowalo tylko 95-letniej prababci (ciezko juz jej wychodzic z domu). caly pokoleniowy przekroj. warunki zycia, zaiteresowania zmienialy sie na przestrzeni lat. jednakze silna potrzeba wiezi rodzinnej pozostala bez zmian. ciesze sie, iz moge tego doswiadczac oraz ze rodzice nauczyli mnie szacunku i ciekawosci wobec starszych ludzi. bardzo lubie sluchac powtarzajacych sie historii prababci. nikt lepiej nie przekaze mi obrazu tamtych czasow... ksiazka, film nie odda w pelni. obecnie panuje kult mlodosci. starych spycha sie na bok spoleczenstwa. naszczescie u mnie w rodzinie jest zupelnie inaczej. razem spedzamy czesc wakacji. mamy wspolne zaiteresowania, co dodatkowo laczy. pewnych wartosci nie jest w stanie nikt inny nam przekazac.

niedlugo Z. wraca z zajec. licze na mily wieczorek pomimo nawalu zajec. strasznie trza sie napracowac w zwiazku. zwlaszcza wtedy, kiedy oboje mamy ciezkie dni. wyluskac te odrobine czasu na bliskosc... jakos w tygodniu nam kiepsko wychodzi. jestem juz glodna... On tez. poza tym ciagle wspominamy wyjazd...

17:53, gusiook
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2
Online Casino
statystyka