piątek, 27 maja 2011

Przy głosie Adele dziś miło mija mi poranek. Rolling In The Deep napawa mnie energią:).

Wreszcie CZAS wolny, od ponad trzech tygodni nie spędzony nad książkami od farmakologii. Tryb wakacyjny włączony. Co prawda na krótko, sesja wszak kończy się 7 lipca. Ale teraz cicho sza... Trzeba naładować akumulatory na dalszą harówkę. :)) Wyprawa za miasto - konieczna. Nigdzie nie odpoczywam tak mocno, jak na łonie przyrody...

A Someone Like You wprawia w spokojny, dobry nastrój...

 

czwartek, 05 maja 2011

W zamknięciu

O problemie azjatyckich kobiet nie jedno słyszałam. Wymuszone małżeństwa, przemoc, zamknięcie, izolacja, brak miejsca na własne marzenia – mogłabym tak wymieniać bez końca. Mimo, że to wszystko dzieje się tak daleko, mam świadomość tych tragedii. Tylko czy aby na pewno tak daleko?

W zachodnim, rzekłabym cywilizowanym świecie nie powinno być miejsca na nieludzkie traktowanie drugiego człowieka. A jednak nie do końca tak jest. Przekonałam się o tym, czytając książkę Jasvinder Sanghera„Córki hańby”.

Po raz kolejny zorientowałam się, że tak mało wiem o innych kulturach, wyznaniach. Gdzieś ta wiedza prześlizguje się między palcami w codziennym życiu. Nie czytałam poprzedniej autobiograficznej książki Jasvinder Sanghera, która uciekła od swojej rodziny, by uniknąć wymuszonego małżeństwa. Jesteśmy po krótce z nią zaznajamiani. Akcja obecnej toczy się w Wielkiej Brytanii. Tak, tak ten problem dotyczy kobiet mieszkających nieopodal nas! Moje zdziwienie było spore. Nie zdawałam sobie z tego sprawy. Autorka założyła fundację – Karma Nirwana. Pomaga kobietom, które są w trudnej sytuacji rodzinnej. Są one często więźniami własnych rodzin, która chce je dobrze wydać za mąż. Oczywiście wszystko dzieje się bez ich woli.

Na kartach powieści poznajemy co raz to nowe, a zarazem bardzo podobne do siebie historie. Wiele w nich bólu, przemocy i despotyzmu. Miałam wrażenie, iż się powtarzają. Aż tak dużo jest punktów wspólnych między nimi. Czasem drażniło mnie to, że pisarka tak szybko przechodziła do historii kolejnych bohaterek oraz bohaterów. Nie chciałam się z nimi rozstawać. Byłam wstrząśnięta. Jak to możliwe, iż we współczesnym świecie, wśród nowoczesnych i świadomych ludzi dochodzi do takich tragedii? Liczy się tylko honor rodziny, który można bardzo łatwo stracić.

„Córki hańby” mogą znaleźć schronienie i daleko idącą pomoc w fundacji. O tym jak działa, co jest w stanie zrobić dla ofiar przemocy dowiadujemy się z książki. Trzeba pamiętać o tym, iż nie jest to proste. Dziewczyny, które zdecydowały się uciec od swoich rodzin -oprawców, muszą się ukrywać. Często grozi im realne niebezpieczeństwo z ich strony. Zmieniają całe swoje życie. Dosłownie. Szczególnie, że często przez dłuższy czas funkcjonowały pod stałą kontrolą domowników. Ograniczano im dostęp do edukacji, gdy tylko wkraczały w okres dojrzewania. Dlatego niezbędna jest współpraca lokalnej policji, urzędników, psychologów. Nie mniejszą rolę spełnia powstająca siatka przyjaciół, która umożliwi ofiarom powrót do normalnego życia.

Kolejną sprawą, która mnie dość zaskoczyła to pokrzywdzeni mężczyźni. Zostają oni również zmuszani do poślubienia kobiety, wybranej przez rodzinę. Oni także cierpią. W Karmie Nirvany mogą szukać pomocy. Ten aspekt w książce jest w mniejszym stopniu rozwinięty, na co wskazuje sam tytuł - „Córki hańby” .

Napisana prostym, przystępnym językiem książka jest pełna przejmujących historii. Nie raz czułam się bezsilna i ciężko było mi zrozumieć sytuację bohaterów. Nie można jej oceniać, w końcu scenariusz napisało życie. Pozytywnym aspektem jest obecność takich kobiet jak Jasvinder Sanghera, która gromadzi dobrą energię i potrafi ją wspaniale spożytkować. Z tego prostego powodu warto poświęcić swój czas na jej przeczytanie.

Jasvinder Sanghera, „Córki hańby”, Prószyński i S-ka, Warszawa 2011

Recenzja opublikowana na kobieta20.pl

Online Casino
statystyka