sobota, 26 lipca 2008

z jednej strony czuje, iz sie tu zaaklimatyzowalam... z drugiej... teskno mi do domu...swoich przyzwyczajen, rytmu dnia i odrebnosci. mieszkanie w trzy osoby, nawet dobrze znajace sie, na tak malej powierzchni wymaga samokontroli. musimy sie nawzajem dostosowywac. na uwadze przede wszystkim trza miec D. w koncu jej pokoik i moze rowniez miec nas dosc. choc poki co trzymamy sie dzielnie i obywa sie bez wiekszych klotni... czasem wisi na wlosku, szczegolnie, gdy ktoras jest przed okresem i ma podly nastroj... narazie obylo sie bez obrazania, rzucania talerzy. mam ochote odetchnac cala soba! funkcjonowac bez zachamowan... jeszcze nieco ponad dwa tygodnie.

w pracy mam bardzo symatyczny i pozytywny zespol. z pewnoscia ma na to wplyw wielokulturowosc. szczegolnie dobrze dogaduje sie z Hiszpanem i Litwinczykiem :)) mozemy toczyc dlugie rozmowy... na co pozwala mi wieksza swoboda jezykowa, ktora nabylam podczas tutejszego pobytu. czasem brakuje mi slowek. lecz nie przejmuje sie tym zbytnio. jest dobrze. dzis w Aberdeen odbywa sie cos ala festiwal roznych kultur. kazde panstwo ma swoj stragan, gdzie sprzedaje rozne specjaly kulinarne i nie tylko... cudnie wyglada! kupilam sobie szal i zestaw kadzidelek na stoisku indyjskim. czasem mozna zaszalec!

20:45, gusiook
Link Dodaj komentarz »
piątek, 25 lipca 2008

dzis zamieszcze kilka zdjec z naszej ostatniej wyprawy. tym razem do Stonhaven. jak na Szkocki klimat mialysmy upal niemilosierny:p oj przyjemnie bylo sie powygrzewac na sloncu... musze sie powtarzac. jestem nadal zachwycona Szkocja... jej krajobrazy dzialaja na mnie niezwykle kojaco... moja dusza odpoczywa... wszechobecna zielen poprawia mi humor. czego chciec wiecej? 

 

 

 

17:01, gusiook
Link Dodaj komentarz »
środa, 16 lipca 2008
nie sadzilam, ze bedzie tak brakowalo mi naszej fizycznosci, cielesnosci.... czasem dopadaja mnie takie chwile... dziwne uczucie, ktorego jeszcze nie mialam okazji doswiadczyc...rodzace sie z glebi mnie...w nieoczekiwanych momentach... pozostaje tylko wyciszyc sie i cierpliwie czekac...
18:23, gusiook
Link Komentarze (2) »
sobota, 12 lipca 2008

udalo nam sie wreszcie wyruszyc... pomimo niesprzyjajacej aury pogodowej. nie wszystko da sie pogodzic. pierw dotarlysmy do Peterhead. w celu rozgrzania sie znalazlysmy malutka kawiarenke... zamowilysmy po kubku kawy i obmyslalysmy dalsze kroki wycieczki. po kilku przeszkodach dotarlysmy do ruin zamku nad samym morzem. utaplane blotem ,ale oniemiale krajobrazem... dech zaparlo w piersiach... wrazenia nie do opisania... zalaczam kilka zdjec, ktore daja namiastke uroku mijesca... poza tym bawilysmy sie fantastycznie. smiechu co nie miara...

15:18, gusiook
Link Komentarze (2) »
czwartek, 10 lipca 2008

dzis mijaja dwa tygodnie odkad tu przyjechalam... czas leci jak szalony. to dobrze. pomalu odnajduje sie w nowym otoczeniu, krajobrazie... choc pewnej rzeczy nie moge sie nadziwic, a mianowicie stylu odzywiania. sporo tu osob otylych, by nie rzec tlustych...na kazdy lunch wcinaja hamburgery, hot-dogi i tym podobne fast foody z frytkami... nigdy nie mialam problemow z waga (wrecz przeciwnie z niedowaga), wiec nie zwracalam az takiej uwagi na kalorie itp. jednakze to juz jest przesada. wyglada nawet bardzo nieapetycznie. popijane oczywscie cola lub czesciej cola dietetyczna....

pokoik, w ktorym mieszkamy ma wymiary mniejwiecej 3x4. jak juz rozlozymy nasze legowiska do spania, ruszyc sie nie mozna;) zatem umosciwszy sie pod ciepla kolderka, spiworem rozpoczynamy nocne rozmowy... tematy zmieniaja sie jak w kalejdoskopie. przysluchujac sie z boku, mozna by oszalec.  hihi 

jutro planujemy pojechac autobusem do zamku, w ktorym krecono film o Draculi. jestem bardzo ciekawa co z tego wyjdzie. wreszcie zaczynamy druga czesc "misji" naszego wyjazdu. kazda ma prace, wiec mozemy odkrywac Szkockie krainy...

z Z. mamy codzienny kontakt mailowy, co ktorys na skype... wiadomo, ze nie zastapi to kontaktu fizycznego, jednakze czujemy sie blisko ze soba... ciezka do wytlumaczenia wiez. wyslal mi paczuszke pol-niespodzianke. o chlebie (bezglutenowym) wiem. co wiecej zagadka pozostanie w ciagu najblizszych dni. juz nie moge sie doczekac!

 

13:19, gusiook
Link Komentarze (3) »
niedziela, 06 lipca 2008

dobrym aspektem chodzenia do pracy na 17 jest mozliwosc wyspania sie i dlugiego leniuchowania w lozku, co uwielbiam. dziewczyny maja na rano, zatem caly pokoik dla mnie. humorek nadal placzliwy, pewno za sprawa hormonow. staram sie opanowywac. choc czasem lzy same zachodza oczy...

z drugiej strony staram maksymalnie wykorzystac czas spedzony tutaj na poprawe swojego angielskiego. duzo rozmawiam, chocby o glupotach. sama zalatwialam NIN i bede konto w banku. poza tym czasem wolny wieczor spedzamy z K. nad morzem... pelne rozmow o nas, zyciu nasiadowki na plazy. saczac piwko odkrywamy nowe nasze zakamarki. jak wiele mozna sie nauczyc o sobie i innych, mieszkajac na tak malej powierzchni. pouczajaca lekcja zycia.

dzis wieczorem robimy potrojne urodziny: moje, K. i D. licze na to ,iz zabawa bedzie szampanska;))

15:28, gusiook
Link Komentarze (4) »
czwartek, 03 lipca 2008

dopadl mnie gorszy nastroj... pewno pogoda za oknem sie do tego przyczynila- przenikliwie zimno, deszczowo. teskno mi dzis szczegolnie za Z. przytulilabym sie do Niego... zapomniala o wszystkim w duzych i opiekunczych ramionach... przede wszystkim mam na mysli codzienny kontakt. do tego zaczyna mi brakowac naszej fizycznosci...przedwczoraj stuknely nam trzy lata, szczeliwe lata. ze wzlotami i upadkami. no coz, takie bolaczki odlegosci...

z drugiej strony ciesze sie, iz tu jestem. spelniam sie na nowej plaszczyznie... pomalu mija mi bariera jezykowa. niestety w Polsce nie mialam wielu okazji do rozmow w jezyku angielskim. po calym dniu w pracy wlacza mi sie myslenie w tym jezyku;) ciekawe uczucie. troche przykro mi sie wczoraj zrobilo, jak dziewczynom nie chcialo sie wyjsc po mnie, gdy wracalam z pracy. byla to prawie dwunasta w nocy. nie znam okolicy... po raz kolejny uswiadamiam sobie o przykrej zasadzie: umiesz liczyc, licz na siebie.... przynajmniej odnosnie kilku osob. musze przemyslec, jak rozwiazac powrot do domu.

13:50, gusiook
Link Komentarze (1) »
środa, 02 lipca 2008
ostatnie dni byly bardzo podobne do siebie, leczmoje poszukiwania zwienczone sukcesem. zaczelam juz prace w restauracji. wygladem troszke przypomina Sphinx... jest podzielona na dwie czesci:
bar i restauracja. dwa dni w tygodniu w restauracji, a trzy dni bede
pracowac za barem -piatek, sobota, niedziela-jako barmanka:p <lol>
wczoraj juz probowalam swoich sil. nawet mi sie podoba:)) sporo
tego wszystkiego, szczegolnie rodzajow piw, lecz z czasem pewno
zapamietam... najwazniejsze kwestie opanowalam. plusem tej pracy jest
to, iz mozemy wybrac sobie cos z menu na obiad. jedzonko nawet niezle;D
zatem 5 dni w tygodniu nie musze myslec o obiedzie. do tego do woli
mozna pic cole, sprite, kawe, herbate... co do wspolpracownikow to
jestem bardzo zadowolona. sa ludzie z roznych narodowosci: Litwa,
Wlochy, Hiszpania, Szkocja. przyzwyczajen kulturowych mnostwo... nie
mialam wiekszych problemow z porozumiewaniem sie, co bardzo mnie
cieszy... znam juz slowka angielskie z dzialki gastronomicznej. ufam, iz
dobre wrazenie utrzyma sie... jedynym minusem jest pozny powrot do domu-
ok 24-1... jakos bede musiala sobie radzic. zazwyczaj sama nie bede szla. 
 
z dziewczynami nadal dobrze sie dogadujemy... dobrym aspektem jest to, iz pracujemy w roznych godzinach i kazda mam chwile tylko dla siebie, co przy powierzchni na ktorej mieszkamy, jest bardzo wazne...  dzis odpoczywam, zarowno psychicznie jak i fizycznie. przejde sie pozniej po okolicy z aparetm, a nuz zlapie ciekawe ujecie... jak juz pisalam, okolica jestem zachwycona:)))
11:04, gusiook
Link Dodaj komentarz »
Online Casino
statystyka