piątek, 31 października 2008

moj ostatni tydzien toczy sie niczym szalony wir. wszystko dzieje sie szybko i zbyt intesywnie,momentami nie wiem gdzie i kim jestem. mnostwo kolokwiow i laborek doprowadza do zmeczenia... jestem zadowolona, poki co wszystko do przodu:) starania nie ida na marne... material w tym roku wyjatkowo trudny, poza tym w wiekszosci nauka opiera sie na samodzielnym przyswajaniu wiedzy... by moc isc na laboratorium musimy zaliczyc material z obowiazujacego cwiczenia. rozliczaja nas z czegos, czego na nie nauczyli... dziwny system, lecz idzie sie przyzwyczaic. obra strona tego kieraciku sa ludzie. pomagamy sobie nawzajem. wspolna nauka ma wiele pozytywow, chocby to, iz poznajemy sie lepiej. uswiadamiasz sobie, ze kazdy jedzie na tym samym wozku. nie odczuwam wyscigu szczurow. przekazywanie notatek, pytan idzie pelna para;) pomocna dlon znajdzie sie, gdy jest problem. budujace.

wczoraj niezle zabalowalam. dziewczyny z grupy urzadzily domowke w stylu hallowen, co bylo tylko pretestem. glowny cel to odpoczynek i regenaracja sil w  maratonie, w ktorym uczestniczymy. karaoke, tance przy nastrojowym klimacie swieczek oraz przy dobrym jedzieniu i alkoholu sprawily, iz poczulam sie lzejsza na duszy i umysle. atmosfera wyborna!:)) domek powitalam przed 4 rano... :D nie pamietam juz, kiedy ostatnio sie tak wyluzowalam i odprezylam.

 ***

chwila zadumy i refleksji pojawia sie przed jutrzejszym i niedzielnym dniem... krochosc, ulotnosc zycia staje sie bardziej wyrazna... dobrze,ze spedze ten w gronie najblizszych tych obecnych i nieobecnych...

23:36, gusiook
Link Dodaj komentarz »
piątek, 24 października 2008

pierwszy raz od dawna moge napisac,iz jestem w komforcie psychicznym. pod kazdym wzgledem:)) choroba ustepuje, wiadomo potrzeba czasu na dojscie do fromy. bylam dzis u moego larygologa- ropy w zatokach juz nie ma. jedynie przerosty polipowate...ale tego moglam sie spodziewac...tydzien mialam bardzo ciezki. zle samopoczucie plus mnostwo nauki (3 kola). jestem z siebie dumna-poradzilam sobie ze wszystkimi. spora zasluga kolzezanek, zktorymi sie uczylam. wspolne "nasiadowki" sporo daly...

weekend dnalezy do mnie. 100% przyjemnosci!:) mam ochote poczytac cos niezwiazanego z chemia... moze jakies propozycje? szukam nowych inspiracji literackich... przede wszystkim odpoczac, antybiotyk, ktory jeszcze biore oslabil mnie.

16:21, gusiook
Link Komentarze (2) »
sobota, 18 października 2008
no i ropne zapalenie zatok rozpanoszylo sie jak nic:( lewa czesc twarzy mi pulsuje... miejmy nadzieje,ze antybiotyk szybko zadziala,a astma nie wymknie sie zbytnio spod kontroli... Z. zaopatrzyl mnie w owoce, soki itp. dba o mnie, a ja pomimo wszystko musze sie uczyc. mozg srednio pracuje... niestety nie mam wyjscia:((
16:03, gusiook
Link Komentarze (2) »
piątek, 17 października 2008

zrobilam sobie dzis maly przystanek. zrezygnowalam z porannych i wykladow na rzecz kawki i powylegiwania sie w lozku. :D moj organizm wyraznie sie tego domagal... od razu mi lepiej:) czytanie czegos innego, niz rozne odmainy chemii dobrze mi zrobi. mam juz jej drobny przesyt. poki co wszystko do przodu, kolejne kolo z fizycznej zaliczone! z drugiej strony moja astma sie buntuje i daje o sobie znac. wczoraj wieczorem klatka piersiowa byla taka ciezka... nie wiem czy to poczatek infekcji, czy nadmiar zwiazkow chemicznych. na laborkach zpedzam kolo 10 godzin w tygodniu... wziewy zwiekszylam, powinno byc lepiej:)

jesien stala sie deszczowa, moze jeszcze wroci ta zlota? wszechobecne kolorowe liscie przypominaja o niej... uwielbiam szurac butami o 'lisciowy chodnik', niesamowicie odprezajce...

11:19, gusiook
Link Komentarze (1) »
środa, 15 października 2008
choc na chwile, mam ochote na "nicnierobienie"... juz polowa pazdziernika za mna a zaczynam odczuwac zmeczenie... energii jeszcze mi starcza, ale na jak dlugo? przy tym tempie wykonczyc sie mozna... do konca grudnia nic sie nie zmieni, to juz wiem. pozostaje tylko wyrtwac. pocieszajaca jest mysl, ze harowka na cos sie przyda. sporo sie ucze praktycznych i uzytecznych rzeczy. prowadzacy chca nam swoja wiedze i umiejetnosci przekazac. wykazuja naprawde duza cierpliwosc i chwala im za to:) sa przy tym symaptyczni, pomagaja rozladowac napiecie, jak znow nic nie wychodzi...na poprzednim roku nie spotkalam sie z czyms takim. dzis maly sukces-pierwsza analiza z chemii analitycznej zaliczona! co prawda jeszcze duuuzo przede mna. promyczk sie pojawil i to najwazniejsze! tymczasem chemia fizyczna z przewodnictwem wzywaja... przy zyciu dzisiejszego wieczora trzyma mnie obiecany przez Z. masaz. :))
19:06, gusiook
Link Komentarze (3) »
poniedziałek, 13 października 2008

jesien w miescie tez moze byc piekna... fotorelacja z wczorajszego spaceru...


P.S. wieczor cudny...

09:53, gusiook
Link Komentarze (1) »
niedziela, 12 października 2008

Doczekałam sie wreszcie niedzieli. Co prawda nie do końca pozbawionej obowiązków-dziś też mam korepetycje- lecz jednak nastawionej na przyjemności. Z. kończy dziś zajęcia troche wcześniej, wiec pójdziemy nad rzeke powygrzewać się w promykach jesiennego słońca...Wieczorem mamy randkę:) co jakiś czas warto przypominać sobie pierwsze wzloty w związku... Za tydzień będzie miał pierwszy wolny weekend w październiku, wykorzystamy go z pewnością. Już nie mogę się doczekać!

Wczoraj byliśmy na imieninach u mojego Taty. Przyjemnie popatrzeć jak rodzinka się dobrze bawi:)) Dobre jedzienie było, rozmowy były i tańce też były! :) Radość w oczach zauważalna... Cieszę sie,że mam taki przykład rodzinnego gniazdka.

11:08, gusiook
Link Komentarze (1) »
środa, 08 października 2008
niestey jestem takim typem czlowieka, ktorego porazki nie motywuja do dalszego dzialania. dzieje sie wrecz na odwrot, rece opadaja i brak dalszych checi... dzis sie troche podlamalam, nie zaliczylam analizy na laborce z chemii :( szesc godzin meczylam sie z roznymi roztworami itp. najgorsze w sumie ejst to,ze nie wiem gdzie popelnilam blad. jedyne co wiem, to ze koncowy wynik nie miescil sie w 3% bledu do czterech cyfr znaczacych:( moze mam jeszcze prawo do bledow, wkoncu pierwsze zajecia, ale naklad pracy byl spory i mi troche przykro... poza tym ucze sie na jutrzejsze kolo z chemii fizycznej. tragedi nie ma, wiec jestem dobrej mysli:) przede mna fakultet do 20...a odpoczne... po smierci:p
17:32, gusiook
Link Komentarze (4) »
piątek, 03 października 2008
na wysokich obrotach znow toczy sie moje zycie... zajecia rozpoczete. w przyszlym tygodniu pierwsze kolokwia, i tak juz bedzie do sesji. ogrom roboty czasem mnie przeraza. poki co zapal mam dosc spory. na jak dlugo wystarczy? nie wiem. poza tym cztery razy w tygodniu laborki z roznych odmian chemii. zobaczymy czy moja astma sie nie zbuntuje od nadmiaru oparow. pod wzgledem towarzyskim wydaje sie, ze lepij niz w ubieglym roku akademickim. kilka wyjsc juz mam za soba;) kolejne przed soba... jutro znow widzimy sie mazurksa zoga, nie moge sie wprost doczekac! tymczasem bede mykac na zajecia...
12:47, gusiook
Link Dodaj komentarz »
Online Casino
statystyka