codzienność

niedziela, 20 maja 2012

Uwielbiam zapach mokrej ziemi, takiej po deszczu. Najlepiej, by potem zaświeciło słońce. Zamykam oczy… Podobne doznania mam na… balkonie. O tak, ciepłe dni sprzyjają czytaniu, picu herbaty i rozmowom na świeżym powietrzu. śniadanie w promykach słońca dodaje energii na cały dzień. W tym roku bez specjalnych szaleństw kwiatowych, jak na przykład było wtedy. Z różnych powodów. Maciejka musi jednak być. Słodko-mdlący zapach pojawia w godzinach wieczornych. Wtedy już wiem, że do lata co raz bliżej. Przyjemnie snuć plany…

Nawet nie wiem, kiedy minął miesiąc od mojej ostatniej wizyty tu. Czas znów leci jak szalony i nie chce się zatrzymać. Jeszcze trochę, 2-3 tygodnie i będę mogła łapać trochę oddechu.

Dziś piękny dzień. Czas na małą przejażdżkę rowerową musi się znaleźć! Muszę wykorzystywać chwile z moim Mustangiem, na wakacje będzie mała separacja ;). Cel dziś kolorowy. Właśnie oglądałam zdjęcia na stronie gazety i Ogród Japoński wzywa. Popatrzcie sami.

niedziela, 31 lipca 2011

Tegoroczne wakacje dla mnie to zdecydowanie czas bez internetu. Po prostu. Czasem zaglądnę, ale na pisanie jakoś nie starcza chęci. W głowie układają się wpisy na bloga, ale w niej zostają. Także na relacje podróżnicze przyjdzie czas. Odpowiedni, gdy już siądę wygodnie w fotelu.

Poza tym za pół godziny znów wyruszam, nie będzie mnie dwa tygodnie. Tym razem rodzinnie – żagle, rowery i morze na koniec. Wreszcie znajdzie się czas na spokojne, bez pośpiechu rozmowy... No i na czytanie oczywiście!

Samotni.pl / Barbara Kosmowska

Moja Afryka / Kinga Choszcz

Miłość na marginesie /Yoko Ogawa

Witajcie w raju : reportaże o przemyśle turystycznym / Jennie Dielemans

Do przeczytania :)

sobota, 16 kwietnia 2011

Moja ostatnia nieobecność blogowa wynika z przeładowania zadań do wykonania tzw. „na wczoraj”. Piętrzące się obowiązki pochłaniają mnie niesamowicie. Czasem Was podczytuję, ale na tyle tylko starcza mi energii. Wolny czas spędzam jak najdalej od komputera. Nie mam go za dużo, więc musi być dobrze wykorzystany. Nie wpadłam tu jednak, by narzekać. O to nie trudno, hehe ;). Poza tym w niczym mi to nie pomoże.

Lista książek do przeczytania stale rośnie. Na Waszych blogach wciąż i wciąż odkrywam nowe tytuły, do których chciałabym dotrzeć. Uwielbiam te poszukiwania, które często kończą się sukcesem. Tylko co z tego, jak potem o nich zapominam. Postanowiłam wreszcie to zmienić. Lepiej późno, niż wcale:)). Dodałam nową zakładkę – do przeczytania. Będę tam umieszczać interesujące mnie pozycje. Oby nic już mi nie umknęło!

A Wy w jaki sposób rozwiązujecie ten problem? Lista książek wartych przeczytania stale rośnie, jak się w tym nie pogubić i jak trafiać na te perełki?:))

piątek, 25 marca 2011

To, że wiosna do nas zapukała. nie ulega wątpliwości. Wreszcie są widoczne zazieleniejące trawniki, pączki na drzewach, a i nasi latający przyjaciele dają o sobie znać. Od razu lżej na sercu, uśmiech lgnie na usta:)). Choć wraz z wiosną przyszło również przesilenie i pylenie. Tak, te wiosenne. Jak obserwuję, mnóstwo ludzi jest teraz chorych. Mnie to też nie ominęło. O nie. Trzeba wyleżeć swoje, łykać grzecznie lekarstwa i przygotować się ataki alergii. Ona też już daje o sobie znać.

Choć mój wpis miał być o czym innym. Mianowicie bardzo ucieszył mnie artykuł na gazecie. Przewóz roweru pociągiem kosztuje symboliczną złotówkę (w weekend), niezależnie od długości trasy. W tym roku ta promocja wchodzi o miesiąc wcześniej. Poprzedniego sezonu korzystaliśmy z takich usług. Świetna sprawa, podjechać parę, kilkadziesiąt kilometrów pociągiem, a potem już tylko oddawać się przyjemności na różnorodnych trasach rowerowych. Dzięki temu lepiej można zwiedzić swoją okolicę. Pomysł na cieplejszy weekend jak znalazł:))!

Jak tylko poczuję się lepiej, mój Mustang zostanie odświeżony po zimie. Już nie mogę się doczekać, kiedy znów będziemy razem spędzać czas. Czuję, iż rozumiemy się doskonale! :D

wtorek, 08 lutego 2011

Dziś koniec sesji, tzn. za mną ostatni egzamin. Oby do przodu, wyniki w piątek. Kciuki choć troszkę trzymane, mile widziane. :)

Dziś jestem zmęczona, wykończona i jeszcze inne podobne epitety by się znalazły.

Dziś zaczynam się relaksować. Czeka na mnie parę "normalnych" książek do przeczytania. Nie mogę się doczekać. Pierw jednak moje oczy muszą troszkę odpocząć. Dałam im w kość przez ostatnie trzy tygodnie. Tymczasem idę na spacer, na dworze wreszcie słońce!:) Tak jakby specjalnie dla mnie... :))

środa, 07 lipca 2010

Jak wiadomo, moja nieobecność, a w każdym razie słaba bytność w blogowym świecie była spowodowana sesją. Dziś napisałam ostatni egzamin, to na tyle. Wyniki jutro lub w piątek, więcej ode mnie nie zalęzy. Wreszcie głośno moge wymówić upragnione, wyczekane słowo WAKACJE!!! Uff, całe napięcie minęło. Aż dziwnie, że nie muszę sie uczyc kolejnych n-tych wzorów leków. Nie, nie będę za tym tęsknić. To był naprawdę trudny i pełen napięcia czas. Wytężonej pracy. Teraz przyszło usunąć notataki, książki z pola widzenia. By nic juz nie zakłócało umysłowego relaksu. Cały lipiec w aptece na praktykach szybko minie. Jest dobrze, fajni ludzie. Wreszcie czuję, że te studia są po coś. Choć z drugiej strony, jeszcze dobitniej czuję bezcelowość nauki wieeeelu rzeczy... Ale koniec o tym, w końcu mam WAKACJE !!!

sobota, 10 kwietnia 2010

Tak pomyślałam przez moment po usłyszeniu wiadomości w radiu.... Ranek zapowiadał się przyjemnie, rozmościłam się z książką, mauyka w tle, a tu.... Szok. Szok.Szok. Niedowierzanie. Ścisk w gardle.  I nie ma zupełnie znaczenia, że często nie zgadzałam się z tym prezydentem. To byli LUDZIE, OJCOWIE, MATKI, CÓRKI, SYNOWIE, ŻONY, MĘŻOWIE... Dla wielu osoób w tym momencie coś się skończyło. Nie oragarniam świata...

poniedziałek, 15 marca 2010

...urodziny mojego bloga. To już dwa lata! Tyle się wydarzyło...  Blog jest dla mnie miłą odskocznią od codzienności, inspiracją literacką, podróżniczą. Spotakałam tu naprawdę wartościowe osoby i mam ochotę na jeszcze;). Podsumowań nie lubię, zatem zapraszam na wirtualne ciasto i zachęcam do odwiedzenia mojej sosny http://gusiook.posadzdrzewo.pl !

sobota, 13 marca 2010

Pierwszy stłuczony kieliszek w nowym mieszkaniu zaliczony! Byliśmy dziś w ikei na zakupach. Przede wszystkim w poszukiwaniu regału na książki. Póki co, kartony z nimi zalegały nam dosłownie wszędzie. Co prawda w nowo nabytym nie pomieścimy wszystkiego, lecz dobre i to na początek. Wymagań dużych, jak nam się wydawało nie mieliśmy. Zależało nam na klasycznym, z otwartymi półkami regale. Żadne witrynki! To nic, że kurz będzie się zbierał. Jakoś lubię mieć książki pod ręką i widzieć tytuły. I już. Większość z nich to lichociny, ledwo szturchnięte, a już się chwiały. To jak miały utrzymać książki? Wybraliśmy, wyglądający na solidny ten:

 

Można z czasem i przypływem funduszy rozbudować. Są naprawdę ciekawe rozwiązania! Zobaczymy jak się będzie sprawował.

Po części głównej przeszliśmy do działu, jak ja to nazywam pierdółek. Tam hulaj dusza! Dobrze, że mieliśmy ograniczenie czasowe, bo byśmy nigdy nie wyszli. Z. na szczęście jest cierpliwy, hehe. Udało się kupić dzbanki – zwykłe, szklane, wspomniane kieliszki na wino i wódkę ( za tydzień czeka nas parapetówka, a szkła właściwie nie mieliśmy), otwieracz do wina miseczki, świeczniki, świeczki i różne takie. Najlepszym chyba zakupem jest lustro do przedpokoju -30 zł. Nie było go w planach, ale cena przyciągnęła i nawet nieźle się prezentuje.

Po wniesieniu wszystkiego do mieszkania regał się przewrócił na torbę z resztą rzeczy i stłukł się tylko jeden kieliszek do wina! Na szczęście chyba:)).

piątek, 12 lutego 2010

Jak dobrze poczuć tę wolność, ten brak obowiązków i tykającego w głowie MUSZĘ. Nie szkodzi, że ten czas krótki, ale jest. I to jest najważniejsze. Rozkoszuję się lenistwem, długimi porankami z herbatą, potem kawą. Nie muszę zaglądać nauczelniane forum, czy do skryptów, notatek. Niby nic, a jednak. Doceniam to dopiero po ciężkiej harówce, jaką zafundował mi ostatni semestr.

Wreszcie czas na towarzyskie spotaknia. Takie bez pośpiechu, z rozmowami o wakacjach (tak, tak już teraz!) a czasem o niczym istotnym. Miło spotkać dawnych znajomych, na których niestety nie miałam czasu przez ostatnie miesiące. Jedynie Z., przyjaciele  no i ludzie z grupy mieli do mnie dostęp. Taka jest przykra rzeczywistość. Otuchy i normalności daje mi również blogowy świat. Wystarczy się zalogować. Da się ukraść chwilkę w nawale zadań do wykonania.

Spędziłam miłe przedpołudnie w herbaciarni z M.. Przy zielonej, a później owocowej herbacie dobrze nam się gawędziło. Mimo długiego czasu niewidzenia się, miałyśmy o czym rozmawiać. Tego się najczęściej obawiam, przy takiej częstotliwości spotkań. Miło się rozczarowałam.

Potem wstąpiłam do Świata książki, moja babcia, która ma tam kartę ostatnio nic nie kupiła. Teraz z nogą w gipsie jest to niemożliwe. Co jakiś czas i ja tam kupuję. Tym razem wybór padł na książkę Marcina Jamkowskiego "Duchy z głębin Bałtyku STEUBEN, GUSTLOFF, GOYA ". Ze względu na moje ostatnim czasem zainteresowanie morzem pod różnymi kątami, bardzo się ucieszyłam widząc tę pozycję w księgarni. Książka napisana przez dziennikarza, badacza, podróżnika. Jak podaje Wikipedia: w latach 2002-2006. związany z "National Geographic Polska". Początkowo był zastępcą redaktora naczelnego, a w 2005 r. został redaktorem naczelnym miesięcznika. Kierował też polską edycją dwumiesięcznika "National Geographic Traveler". Pod koniec 2006 r. zrezygnował ze sprawowania tych funkcji. Od lutego 2007 r. jest dziennikarzem niezależnym, współpracującym m.in. z "National Geographic Polska", "Focusem", "Gazetą Wyborczą" i "Newsweekiem". Wracając do domu zaczęłam już ją czytać. Prawie przegapiłam swój przystanek, w ostataniej chwili wybiegłam z tramwaju. Jest napisana, z tego co zauważyłam do tej pory, żywym, energicznym i reporterskim językiem. Myślę, że po kolei będziemy się dowadywać o "bałtyckich Titanicach", gdzie zginęło bardzo dużo ludzi. Również pojawia się opis samej ekspedycji, poszukiwania wraków na dnie morza... Książka już mnie wciągnęła. Poza tym zawiera sporo fotografii: kroniki z tamtych lat, obecne zdjęcia statków oraz zapis wyprawy poszukiwawczej. Jestem ciekawa swoich wrażeń po przeczytaniu całości... Już chyba wiem, jak spędzę wieczór:).

 
1 , 2 , 3
Online Casino
statystyka